Zapomniana przyjaciółka Polski

Przez całe życie związana była z Polską i sama uważała się za Polkę z wyboru. Nieznana wśród młodego pokolenia Polaków jest jednak czule wspominana przez „starszą” Polonię. W czasie wojny odpowiedzialna za pomoc walczącej Warszawie. Po wojnie oddana pracy społecznej. Uzyskując z rąk królowej brytyjskiej tytuł szlachecki na swoją siedzibę wybrała stolicę naszego kraju.

Postać Sue Ryder – „Lady Ryder of Warsaw” – mogłaby być wzorem dla wielu z nas. Zapraszamy do zapoznania się z jej ciekawym życiorysem. Mamy nadzieję, że nie zostanie zapomniana przez naród, dla którego poświęciła swoje całe życie. 

Margaret Susan Ryder urodziła się 3 lipca 1923 roku w Leeds, w hrabstwie Yorkshire, w wielodzietnej rodzinie ziemiańskiej. Jej matka, Mabel, poślubiła w 1911 roku wdowca Charles Ryder. Z tego małżeństwa narodziła się piątka dzieci.

Poza majątkiem w Scarcroft, niedaleko Leeds, rodzina Ryder miała posiadłość The Hall w miejscowości Great Thurlow w hrabstwie Suffolk, gdzie Sue i jej rodzeństwo spędzali letnie wakacje. Mimo iż mała Sue wyrastała w stosunkowo zamożnych warunkach, wcześnie spotkała się z ubóstwem i krzywdą. Jej pierwszym przewodnikiem na samarytańskim szlaku i pierwszym wychowawcą była matka. Wraz z matką i rodzeństwem od młodych lat odwiedzała w okolicy biednych, poświęcała czas ubogim, niosła pomoc chorym i cierpiącym. Matka nauczyła ją pokory wobec chorych i cierpiących. Swoim przykładem pokazała, że możliwość niesienia pomocy bliźniemu jest łaską, którą człowiek otrzymuje od Boga.

W latach trzydziestych, rodzina Ryder opuściła majątek Yorkshire i osadziła się na stałe w Great Thurlow. Tam Sue Ryder zobaczyła tragiczne skutki społeczne Wielkiej Depresji. „Zobaczyłam, że ludzie jedzą na gazetach, zamiast na obrusach i śpią bez prześcieradeł, bo ich po prostu nie mają”, wspominała te wczesna lata. Kiedy Sue miała lat 10, rodzice zdecydowali wysłać ją do szkoły. Dotychczas uczyła się w domu, a jej nauczycielką była matka. Teraz rozpoczęła naukę w ekskluzywnym internacie Beneden w hrabstwie Kent.

Kiedy wybuchła wojna, Sue, która miała dopiero co skończone 16 lat, zdecydowała się przerwać naukę i włączyć w pracę społeczną. Pierwotnie, z nieco zmodyfikowanej metryki, służyła jako ochotniczka w Korpusie Pierwszej Pomocy Pielęgniarskiej (First Aid Nursing Yeomanry), niosąc pomoc medyczną ofiarom wojny. Na własne oczy ujrzała, jeszcze jako bardzo młoda dziewczyna, cierpienie niesione przez trwającą wojnę światową. Wkrótce przeniosła się do służby wojskowej w złożonej przez premiera Winstona Churchilla, ściśle tajnej jednostce armii brytyjskiej – słynnego Zarządu Operacji Specjalnych (Special Operations Executive, SOE). Zadaniem tej organizacji była współpraca z podziemiem w okupowanych przez hitlerowców krajach naszego kontynentu. Po krótkiej służbie w sekcji czeskiej, jeszcze nastoletnia Sue została przeniesiona do sekcji polskiej.

Praca z młodymi polskimi lotnikami i przygotowanie ich do zrzutów na tereny okupowanej Europy – misji, które często były ostatnimi, wywarły na młodej angielce ogromne wrażenie. Później przygotowała transporty dla walczącej w Powstaniu Warszawy. Nie tylko odwaga, ale także głęboka wiara Polaków, pozostawiła trwałe ślady. Spotkanie z Cichociemnymi stało się czynnikiem przełomowym w jej życiu i jak sama mówiła „zdecydowało o przyszłości”. Przeżycia nie tylko pozostały do końca życia, ale także przyczyniły się do związania jej na zawsze z Polską.

Okres wojenny w dużym stopniu ukształtował jej dalsze życie. Druga Wojna Światowa, eksterminacja milionów ludzi w obozach koncentracyjnych ukazała Sue Ryder zło, do którego doprowadza zaprzeczenie Boga. „Na wspomnienie tego cośmy tam widzieli”, pisze o obozach koncentracyjnych, „łamie się głos”. Miałam 22 lata, ale wiedziałam już co znaczy odczłowieczenie”. W mroku pogrążonej w wojnie światowej Europy spotkała światło, które doprowadziło ją do Polski i wiary tego narodu – wiary, przy której pozostała do końca życia i której każdego dnia dawała świadectwo. Polska i Polacy na zawsze pozostali w jej w sercu. Siebie określała jako Polkę z wyboru. Polskę jako swoją ojczyznę.

Kilka dni przez śmiercią do jednej ze swoich najbliższych współpracownic powiedziała ze zdumieniem i zachwytem: „Wiesz, po raz pierwszy śniłam po polsku…”. W 1945 roku, jeszcze zanim rozpoczęła się jej ponad półwiekowa działalność na rzecz Polski, Sue Ryder wraz z grupami niosącymi pomoc zniszczonej przez wojnę Europie, udała się do Francji. Pomagała tym którzy przeżyli. Latem 1945 roku była jako pielęgniarka w Warszawie. Heroizm, cierpienie i poświęcenie ludzi z którymi się zetknęła, pozostawiły trwały ślad w jej pamięci. Jak wielu innych, nie była w stanie powrócić do domu i normalnego życia. Pracowała w organizacjach pomocy dla ofiar wojny i wraz z grupami wolontariuszy jeździła po Europie, niosąc pomoc. Z przerażeniem patrzyła jak armia brytyjska odsyłała do Związku Radzieckiego Rosjan, którzy przeżyli niemieckie obozy koncentracyjne.

Bez wahania pomagała niektórym zdobyć polskie lub czeskie papiery, a innym się ukryć. Podczas procesów w sądach wojskowych sił sprzymierzonych wstawiała się za ofiarami faszystów, które miały odpowiadać za odwet na oprawcach lub za kradzież jedzenia, podczas kiedy zbrodniarze wojenni pozostawali bezkarni. Ta drobna, dwudziesto-paroletnia Angielka jeździła także miesiącami po alianckich obozach na terenie zrujnowanych Niemiec. Docierała do tysiąca obcokrajowców, którzy znaleźli się w tamtejszych 128 więzieniach. Trzymano tu również aresztowanych kolaborantów różnych narodowości. Niektórzy za swoje kontakty i współpracę zostali skazani na śmierć i czekali na wykonanie wyroku sądów wojskowych.

Sue Ryder spotkała się z generałami amerykańskimi i przekonywała że dalsze zabijanie nie jest moralnie właściwą odpowiedzią na okrucieństwa hitlerowców. Z końcem wojny trzeba skończyć z zabijaniem drugiego. Ukazywała wówczas niebywałą postawę moralną i przekonywała tym wielu wojskowych. Liczy się, że ponad 110 kolaborantów, skazanych na śmierć za współpracę z okupantem niemieckim, uniknęło karę śmierci dzięki Sue Ryder. Jej postępowaniem kierowała silna wiara w Boga i w człowieka. Mówiła z przekonaniem „istnieje zło na świecie, jednak jeśli każdy będzie pielęgnował wiarę w siebie, to tak długo jak wiara istnieje, na całym świecie dobro zatriumfuje nad złem”.

Katolicką wiarę i światopogląd dzieliła z mężem, Leonardem lordem Cheshire, zmarłym w opinii świętości bohaterem wojennym i niestrudzonym działaczem charytatywnym. Małżeństwem stali się w 1959 roku a kiedy w 1984 roku obchodzili srebrne wesele, zabrali 600 niepełnosprawnych na wspólną pielgrzymkę do Rzymu, gdzie zostali przyjęci na audiencji u Ojca Świętego. Lord Cheshire, bohater wojenny i najsłynniejszy brytyjski lotnik II Wojny Światowej, kiedy się poznali, prowadził już swoją własną organizację charytatywną – działająca przede wszystkim w Indiach, gdzie Fundacja zbudowała setki domów dla chorych i bezdomnych. Mieli dwójkę dzieci – Elizabeth i Jeromy.

Pamięć o horrorze zagłady i ciemności obozów koncentracyjnych spowodowała iż Sue Ryder niestrudzenie kontynuowała swoją pracę po rozwiązaniu wojsk alianckich. Kiedy grupy ONZ w 1952 roku wycofały się z Europy, Sue Ryder nie tylko zaprzestała swojej działalności, ale zaczęła ją rozwijać. Z pomocą osobistych oszczędności – niespełna £ 1.000 – oraz małego samochodu, otworzyła w 1952 roku pierwszy Dom w Anglii. Mieścił on się w jej domu rodzinnym w Cavendish, gdzie przyjmowała grupy „zapomnianych przyjaciół wojsk alianckich”, wśród nich wielu Polaków. Dom ten pozostał w rękach jej dzieła i mieścił do końca życia Fundatorki główną siedzibę Fundacji jej imienia. Sama mieszkała w kilku malutkich pokojach na piętrze. Wreszcie, „natchniona przez Cichociemnych, pamiętając ich ducha optymizmu, odwagę i poświęcenie” w 1953 roku założyła Sue Ryder Foundation, jako „żywy pomnik dla tych wszystkich milionów ludzi, którzy oddali swoje życie podczas dwóch wojen światowych w obronie ludzkich wartości, i niepoliczalnych innych, którzy cierpią i umierają dzisiaj w wyniku prześladowań”. Te słowa znajdują się w statucie Fundacji i wytaczają jej cel.

Sue Ryder chciała swoim dziełem stworzyć żywy pomnik który niósłby ulgę cierpiącym. „There’s rosemary, that’s for remembrance; pray, love remember” – cytat z Hamleta i błękitna gałązka rozmarynu są symbolem Fundacji, która nie pozwala zapomnieć o tych, którzy cierpią i są prześladowani. Zaczęło się w Cavendish od zapomnianych przyjaciół, ale wkrótce powstały Domy zarówno w Anglii jak i w innych częściach Europy. Przez blisko pół wieku, które upłynęło od powstania Fundacji, na całym świecie, ale przede wszystkim w Anglii i w Polsce powstały Domy Sue Ryder dla chorych i cierpiących. Z pomocy Jej Fundacji skorzystało ponad pół miliona ludzi. Domy przyjmowały wielu przewlekle chorych i niepełnosprawnych.

Kiedy Elżbieta II, Królowa Anglii, nadała Sue Ryder godność Para, ta wybrała na swoją siedzibę polską stolicę, i jako ‘Pani na Warszawie’ – Lady Ryder of Warsaw, zasiadła w Izbie Lordów. Przypominała Brytyjczykom o moralnym obowiązku ciążącym na nich i na całej Zachodniej Europie, obowiązku wobec krajów zza wielkiej kurtyny. Walczyła także o prawa ludzi w potrzebie, ubogich, chorych, niepełnosprawnych.

Sue Ryder nie była osobą łatwą. Jak często bywa u osób świętych, miarę i wymagania usiłowała przyjmować od Pana Boga. Nie przyjmowała do wiadomości, że jeden człowiek nie jest w stanie wziąć na siebie odpowiedzialności za wszystkich potrzebujących. Nie uznawała faktu, że siły każdego kiedyś się kończą. Wierzyła że Bóg dał jej, jak każdemu człowiekowi miłość i siły aby ją urzeczywistniać. Skromna – ale o wielkiej sile woli, drobna – ale z niespotykaną siłą ducha. Jej życie cechowało się niezwykłą prostotą i niemalże ascetyzmem, aczkolwiek nigdy ostentacyjnym. Całe życie usiłowała nosić pomoc cierpiącym i potrzebującym, pochylać się nad bliźnim i okazać miłosierdzie. Ale nigdy nie czyniła tego z egoistycznych pobudek. Nie szukała chwały dla siebie. Codziennie kierowała pytanie do Pana Boga – jaka jest Twoja wola, co mam czynić aby być Tobie posłuszną? Wiarę i siły czerpała z modlitwy. Każdy dzień od tego się zaczynał i na tym się kończył. Każda decyzja, nawet drobna, była podejmowana w oparciu modlitwy. Szukała w niej pomostu między wiarą a czynem. Granice modlitwy i działania zacierały się u niej.

We wszystkich Domach Sue Ryder jest kaplica, często z obrazem Matki Boski Częstochowskiej, którą darzyła szczególną czcią. Chciała aby zarówno cierpiący, jak i niosący pomoc, mogli odnaleźć duchowy wymiar swojego zadania.

Fundacja w Polsce została przez Sue Ryder obdarowana pięknym i trudnym dziedzictwem. Stara się zastosować i dążyć do rozpowszechnienia jej idei działalności charytatywnej, głęboko zakorzenionej w katolicyzmie i chrześcijańskiej posłudze. Sue Ryder wiele uczyniła dla ludzi, wiele dla Polski i Polaków. Teraz musimy spłacić zaciągnięty dług – kontynuując jej dzieło. Tak jak dla niezliczonych osób które korzystały z jej miłosierdzia, tak dla rzeszy jej przyjaciół w Anglii, w Polsce i na całym świecie – jest świętą, a siła jej dzieła pozostaje wraz z niezwykłym przykładem życia chrześcijańskiego, które ciągle stoi nam przed oczami. 

„Ty wezwałeś nas, Panie, a my odnaleźliśmy Ciebie w biednych, niechcianych i cierpiących” (modlitwa ułożona przez Sue Ryder w 1958 roku)

2 listopada 2000 roku zmarła w opinii świętości, Margaret Susan Cheshire, Baroness Ryder of Warsaw – znana światu jako Sue Ryder. 

Więcej informacji na temat Fundacji Sue Ryder znajduje się na stronie: http://www.sueryder.pl/

Materiały i zdjęcia nadesłane przez Fundację Sue Ryder

(RC)

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *