Uprawiamy polskość w Brytanii, czyli rodzina w komplecie

Każdy z nas – świadomie bądź nieświadomie – dąży do stabilizacji, która w postrzeganiu człowieka, ma postać komfortu psychicznego, polegającego na zapewnieniu sobie bliskości drugiej osoby oraz osiągnięciu obranego statusu społecznego. Nieodparta chęć obcowania z drugą osobą to powszechnie znana prawda towarzysząca naszemu istnieniu, silnie z nim związana.

Podobno nie można zdefiniować miłości, ale niewątpliwie można ją doświadczyć. Właśnie doświadczając miłość spełniamy się prywatnie oraz jako ludzie, ponieważ fundamentem bytu naszego gatunku jest jego kontynuacja, a niejednokrotnie owocem miłości kobiety i mężczyzny jest potomstwo.

Kiedy już jako para decydujemy się stworzyć jedną rodzinę, stajemy się grupą, gdzie kosztem naszych osobistych potrzeb, priorytetowe stają się potrzeby wzajemne. Rodzinne potrzeby można podzielić na podstawowe, do których zaliczymy zapewnienie pożywienia, schronienia, czy ubrania oraz pozostałe, czyli wszytko to, czego sobie życzymy.

Wzajemna odpowiedzialność za każdego z członków naszej rodziny oraz chęć zapewnienia im bezpieczeństwa i dobrobytu, również w przyszłości, pośrednio bądź bezpośrednio, wiąże się z ciągłymi, niejednokrotnie rosnącymi , potrzebami finansowymi. Już sama chęć życia w warunkach, które powszechnie uznane zostały jako przeciętne, niejednemu przysparza siwych włosów na głowie. Jeśli ledwo wiążemy przysłowiowy „koniec z końcem”, a nasza rodzina się powiększa i ciągle brakuje nam pieniędzy, a to na pieluchy, papki, przetwory, śpioszki, a to na własne drobne wydatki. A co jeśli ktoś zachoruje? Skąd weźmiemy na leki? A co będzie w przyszłości? Dzieci pójdą do szkoły – książki, zeszyty, tornistry. Ile to może kosztować? A kiedy będzie czas na samochód i własne mieszkanie? Podobnych pytań można zadać sobie tysiące.

Sytuacja na polskim rynku pracy podobno ma się coraz lepiej, przynajmniej tak mówią statystyki. Chociaż patrząc na siebie i swoje otoczenie ciężko nam w to uwierzyć. Pocieszający byłby fakt możliwości podnoszenia naszych kwalifikacji proporcjonalnie do rosnących potrzeb finansowych, ale większość pracodawców jeszcze chyba nie do końca zdaje sobie sprawę jakie korzyści niesie ze sobą inwestycja w rozwój pracowników.

Na szczęście przyjęcie Polski do Unii Europejskiej wielu Polakom dało szanse na poprawienie swojej kondycji finansowej. Wielka Brytania po 1 maja 2004 roku otworzyła swoje granice dla obywateli nowych państw UE, co stało się powodem masowych migracji naszych rodaków. I trudno się dziwić, skoro na wyspach, zarabiając nawet najniższą krajową, komfort naszego życia wzrasta kilkakrotnie. Koleją rzeczy masowej migracji jest fakt, że wielu Polaków postanowiło osiedlić się tam na stałe. Wielu pewnie te ż tam połączy się w pary.

Nowy kraj, nowe obyczaje, nowy język, który częściej znamy niestety ze słyszenia, nowi ludzie – obce miejsce. Jeśli musimy dbać tylko o siebie, na pewno sobie poradzimy. Przetrwanie generalnie mamy w naturze. No tak, a co jeśli w kraju czeka na nas rodzina? Odległość nie sprzyja pielęgnowaniu więzi, odległość nie pozwala na bliskie kontakty, odległość nie wychowuje dzieci. Częste wizyty w rodzimym domu ze względów ekonomicznych nie są opłacalne. Powrót do kraju niestety jest powrotem do punktu wyjścia, czyli kółko się zamyka. Pozostaje jedynie ściągnąć bliskich do siebie lub ucząc sie na przykładach innych również od razu można zaplanować rodzinną emigrację. Okazuje się, że do tej pory w Wielkiej Brytanii mieszka przeszło 130 tysięcy polskich dzieciaków, a przewiduje się, że w tym roku przybędzie kolejne 13 tysięcy.

O ile dbając tylko o siebie na obczyźnie, stosunkowo bez zmartwień, można przeżyć, o tyle w przypadku pojawienia się tam naszych bliskich, a łącznie z nimi poczucia odpowiedzialności za nich, sytuacja może robić się stresująca. Wszystkie dotychczasowe problemy związane z adaptacją w nowym środowisku możemy przemnożyć przez liczbę osób w naszej rodzinie i dodać kolejne, związane z egzystencją każdego z osobna, a w szczególności dzieci. Wiadomo, sami jesteśmy w stanie znieść wiele, ale dzieciom krzywdy zrobić nie pozwolimy. Podobnie jest w przypadku par, które na miejscu zdecydują się na dziecko. Przyszła mama nawet we własnym kraju ma powody do obaw, a co dopiero w obcym. Potrzebujemy jasnych i klarownych rozwiązań, jeśli chodzi o zapewnienie bezpieczeństwa – w tym również zdrowotnego – i prawidłowego rozwoju psychicznego oraz fizycznego naszych pociech. Potrzebujemy czytelnych i zrozumiałych informacji, podanych przez kompetentne źródła, gdzie szybko uzyskamy odpowiedź na nurtujące nas pytania. Chcemy poznać ludzi, którzy borykają się z tymi samymi problemami, którzy podzielą się z nami swoim doświadczeniem i zaprzyjaźnią się z nami.

Na szczęście XXI wiek dał nam powszechny dostęp do Internetu, czyli możliwości, które jedynie własnym umysłem możemy ograniczać i właśnie tam powinniśmy zacząć szukać.

Jednym z portali niosącym nam pomoc, będącym w stanie rozwiać nasze wątpliwości, pokierować we właściwą stronę jest www.Dzieciak.co.uk, który zdaje się być największym portalem społecznościowym skierowanym do polskich rodziców – oczywiście w języku polskim – zamieszkujących tereny Wielkiej Brytanii. Znajdziemy tam wiele informacji dotyczących aspektów życia codziennego w tym kraju m.in.: opieki zdrowotnej, edukacji, czy pomocy społecznej. Dowiemy się również wielu rzeczy na temat ciąży i planowania potomstwa. Uzyskamy bezpłatną poradę polskich lekarzy dzięki kooperacji serwisu z polską przychodnią Green-Surgery. Poznamy ludzi, którzy podobnie jak my zdecydowali się na rodzinną emigrację. Ponadto www.Dzieciak.co.uk daje nam możliwość prowadzenia rodzinnego bloga, którego na bieżąco mogą śledzić krewni w Polsce, dodatkowo którego popularność może przynieść atrakcyjne nagrody.

Podsumowując – w każdej sytuacji można się odnaleźć lub odnaleźć kogoś kto wie, co robić dalej, trzeba tylko wiedzieć, gdzie szukać.

Informacja nadesłana przez Dzieciak.co.uk

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *