11 listopada w Kanadzie

11 listopada zawsze miał duże znaczenie w mojej rodzinie. Co roku staraliśmy się w tym dniu spotkać u babci na wysłuchanie opowieści o czasach, kiedy ona, wraz z najbliższymi walczyli o niepodległą Polskę. Był to również czas refleksji i wspomnień o tych, którzy zapłacili najwyższą cenę. 

Zwłaszcza o ojcu mojej babci, Władysławie Mucha oraz jego synu, Zbigniewie, którzy należeli, tak samo jak i babcia, dziadek oraz prababcia, do Armii Krajowej, i służbę tę przypłacili życiem w obozie w Oświęcimiu. Brat babci w czasie aresztowania miał zaledwie 18 lat… Dziadek miał trochę więcej szczęścia i po aresztowaniu trafił do obozu pracy Gross Rosen, z którego udało mu się wrócić do domu.

Ten dzień zawsze więc będzie dniem pamięci dla mnie i dla moich najbliższych, i dniem, w którym dziękujemy tym, którzy walczyli o niepodległą Polskę.

Historia mojej rodziny sprawia, że również obchodzę kanadyjski Dzień Pamięci – Remembrance Day, zwłaszcza teraz, gdy mieszkam w Borden – wśród ludzi, którym należy się hołd i szacunek za to, że stoją na straży naszej wolności i, jeśli przyjdzie taka potrzeba, staną znowu do walki. W tym roku po raz pierwszy obchodziłam Remembrance Day jako żona żołnierza Armii Kanadyjskiej. Tegoroczne uroczystości spędziliśmy w CFB Borden, gdzie obecnie mieszkamy. Borden jest znaczącym miejscem również dla polskiej niepodległości – to właśnie tutaj na kursie przebywali oficerowie Armii Polskiej na emigracji przed udaniem się na front I wojny światowej i to m.in. właśnie z nich została we Francji uformowana Armia Hallera. To jest jedno z tych miejsc, w których przeplata się historia Polski i Kanady.

Uroczystości w Major-General F. F. Worthington Memorial Park zaczęły się o 10:30 przemarszem żołnierzy z trzech stacjonujących tutaj formacji oraz korpusu weteranów Armii Kanadyjskiej. Po odśpiewanym hymnie oraz krótkiej modlitwie za poległych mogliśmy usłyszeć piękny wiersz „In Flanders Fields” wyrecytowany po angielsku i francusku przez parę żołnierzy z Borden.

{gallery}11_november1{/gallery}
{gallery}11_november2{/gallery}   

In Flanders fields the poppies blow
Between the crosses, row on row,
That mark our place; and in the sky
The larks, still bravely singing, fly
Scarce heard amid the guns below.

We are the Dead. Short days ago
We lived, felt dawn, saw sunset glow,
Loved and were loved, and now we lie
In Flanders fields.

Take up our quarrel with the foe:
To you from failing hands we throw
The torch; be yours to hold it high.
If ye break faith with us who die
We shall not sleep, though poppies grow
In Flanders fields.

Pamięć żołnierzy została uczczona dwiema minutami ciszy zakończonymi salwą armatnią oraz zagraną na dudach i trąbce „Last post” i „Amazing Grace”. Po niej przyszła pora na złożenie wieńców od władz Barrie, Angus i Alliston oraz przedstawicieli najważniejszych organizacji z tego terenu. Tę poruszającą uroczystość zakończyło udekorowanie wzgórza i pomnika Worthingtona masą czerwonych maków, które mają przypominać o bohaterskich żołnierzach.

W tym dniu uczymy się na nowo naszego patriotyzmu ale także doceniamy, co zostało nam dane, zarówno w Polsce, jak i w naszym nowym kraju. Szczególnie dzisiaj widać było więź  łączącą oba te kraje – wspólne barwy narodowe, wspólne świętowanie i oddawanie czci weteranom, żołnierzom oraz czerwone maki, które i dla nas są nieodłącznym symbolem wojny. Mam nadzieję, że nigdy nie pozwolimy zapomnieć znaczenia tego dnia i tych symboli, czy to tutaj, czy w Polsce.

Tekst i zdjęcia: Magdalena Lesiuk 

 

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *