„Antologia Muzyki Rozrywkowej w Kaliszu 1962-1990” część 2

Ich poziom muzyczny zdecydowanie przewyższał poziom pozostałych formacji. „Podpadacze” i „Meteory” były złożone z uczniów Technikum Budowy Fortepianów w Kaliszu, dlatego po zakończeniu nauki zespoły rozpadły się, a młodzi muzycy rozjechali się po całym kraju. Nie został więc praktycznie żaden ślad ich działalności. Natomiast „Rybałci” działali w składzie: Mirosław Robak – gitara, Piotr Wolski – gitara, śpiew, Marek Pawlak – bas, Zbigniew Ściesiek – perkusja. Początkowo działali przy zakładzie PKS, a następnie przenieśli się do klubu „Ikar” przy zakładach WSK, gdzie znaleźli dużo lepsze warunki sprzętowe.

Po krótkim czasie ponownie zmieniają miejsce swojej działalności na MDK, gdzie mają jeszcze lepsze warunki – jak na tamte czasy wyśmienite. Przy okazji zwycięstwa jednego z cyklicznych przeglądów, zespół zarejestrował dwa utwory na potrzeby poznańskiego oddziału Telewizji Polskiej.

W 1967 roku młodzi ludzie związani z formacją „Młody Blues”, a byli to m.in. Bogdan Bogiel i Marek Truszkowski, doszli do wniosku, że aby zespół mógł osiągnąć wysoki poziom muzyczny musi mieć stworzone ku temu właściwe warunki. Jednym z tych warunków była sala prób.

Chęć działania wynikała z naszej fascynacji twórczością Jamesa Browna, Raya Charlesa, Otisa Reddinga, ale i „zbluzowanych” Anglików – „Animals”, „Yardbirds”, „Moody Blues”… Nie było płyt, instrumentów, sprzętu. Uszy przyrastały nam do odbiorników nastawionych na Radio Luxemburg. Władze potępiały, a przynajmniej nie sprzyjały naszym fascynacjom, ale my byliśmy uwiedzieni i zniewoleni! Ekscytacja nową dla nas estetyką, jakże inną od ględzenia dominujących na polskich estradach ludowo-liryczno-masowych „zapiewajłów” była dominująca. Ścieraliśmy do białości nieliczne płyty gwiazd bluesa i rocka, gotowi byliśmy bez grosza jechać dokądkolwiek, by posłuchać Niemena, Polan czy ABc (z artykułu „Mówi – Kalisz, myśli – blues” – czasopismo nieznane).

RybałciByło tylko jedno miejsce, które mogło być przydatne dla młodych muzyków. Były to pomieszczenia w MDK-u. Władze Miejskiego Domu Kultury bez większych problemów wyraziły zgodę na udostępnienie jednej z sal młodym muzykom. Następnym etapem było poszerzenie instrumentarium zespołu. Byli więc potrzebni zdolni muzycy. Tylko jak ich znaleźć? Zdecydowano więc, że trzeba zorganizować przegląd młodych zespołów. Po pierwsze, aby „Młody Blues” mógł się zaprezentować szerszej publiczności, po drugie, aby z grup uczestniczących w przeglądzie, wyłowić tych najlepszych i ściągnąć ich do „Młodego Bluesa”.

Sztuka udała się w czerwcu 1969 roku. Tak to wydarzenie komentuje prasa lokalna: W dniu 21 i 23 bm. w Sali Kaliskiego Domu Kultury odbyła się impreza muzyczna „1 Rytmy nad Prosną”. Organizatorami tego „małego festiwalu” muzyki młodzieżowej z okazji 25-lecia PRL, był Zarząd Miejski ZMS oraz Kaliski Dom Kultury, a ściślej grupa entuzjastów muzyki beatowej z instruktorami KDK Markiem Truszkowskim, Krzysztofem Marksem i Grzegorzem Kuczyńskim na czele. Od razu trzeba podkreślić bardzo sprawny przebieg imprezy, która już wcześniej otrzymała niespotykaną w mieście oprawę „plastyczno-reklamową”.

Otwarcia „Rytmów” dokonał zastępca przewodniczącego PMRN w Kaliszu mgr Jerzy Szuwała. Nadało to imprezie rangę wydarzenia kulturalnego, na co – jak się później okazało – w pełni sobie zasłużyła. W „Rytmach” wzięło udział jedenaście zespołów: „Szczypiorsi”, „Debiutanci”, „Wnuczki babci Klary”, „Apella calisiensis 69”, „Leserzy”, „Qui pro quo”, „Errare humanum est” z Kalisza, „Truwerzy” i „Knejfy” z Kępna, „Akordy 69” z Ostrowa, „Beattonsi” z Wrześni oraz poza konkursem „Młody Blues” z Kalisza i „Bardowie” z Poznania. Te dwa zespoły dały koncerty: inauguracyjny i na zakończenie festiwalu. Występujące w konkursie grupy i zespoły zaprezentowały zupełnie dobry poziom muzyczny, przy bardzo miernym poziomie wokalistów i często wręcz żenującym poziomie tekstów. Na tym tle rewelacyjnie wypadł występ 11-letniej Danusi Marciniak, śpiewającej z grupą „Beattonsów” z Wrześni, która zademonstrowała niespotykaną w tym wieku dojrzałość estradową, pięknie interpretując kilka popularnych „przebojów” beatowych i jazzowych.

– Andrzej Dąbrowski

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *