„Gramy dla Wybranych” – rozmowa z Anją Orthodox, wokalistką Closterkeller

Closterkeller, czołowy polski band spod znaku gothic rock, znów został poddany trudnej próbie. Grupę opuściło dwóch muzyków pozostawiając liderkę z niepełnym składem tuż przed wspólnymi koncertami z legendarnym Fields Of The Nephilim. Po raz kolejny Anja Orthodox udowodniła, że rzekoma słaba płeć, to mit skrywający upór i determinację w działaniu, do tego okraszony wrodzonym czarem i wdziękiem. O tym micie, a także o wielu innych, które na przestrzeni 26 lat narosły wokół grupy, rozmawiam z wokalistką Closterkeller, Anją Orthodox.


Sporo ostatnio się działo w szeregach Closterkeller.

AO: Teraz Rocku jest oficjalne oświadczenie, że siadł duch w zespole, zaczęły się konflikty, wszystko się posypało.

[…] nagle, choć z własnej woli, opuścił zespół Mariusz, zostawiając nas samych. […] Dziesięć dni później na własne życzenie opuścił Closterkeller także Krzysztof. […] Odejście obu panów wydawało się nagłe i niespodziewane, jednak nie dla tych, którzy byli blisko nas przez ostatnie półtora roku. Sytuacja, jaka była w zespole, prowadziła prosto do takiego finału. Stało się coś, co zarżnęło ducha w zespole. Również, niestety, we mnie, i dlatego tym razem nie zapanowałam nad sytuacją tak, jak powinnam. Po trasie jesienią  2011, promującej piękną płytę „Bordeaux”, staliśmy się perfekcyjnie działającym mechanizmem, złożonym z doskonałych muzyków o płonących ogniem duszach. Pojawiła się osoba, która zaoferowała nam zorganizowanie dużej trasy zagranicznej z wielkim rozmachem w sierpniu 2012 roku.  […] Niestety, zostaliśmy obleśnie oszukani a ja dodatkowo zubożona o poważną dla mnie kwotę, która spowodowała krach finansowy w naszej z Mariuszem rodzinie i dodatkowe konflikty między nami. Nie było trasy zagranicznej, pieniędzy, letnich koncertów, ani nowej płyty. Po jesiennej Abracadabrze 2012 było jeszcze gorzej. W kwietniu odszedł Gerard, pełen zarzutów do mnie za nieodpowiedzialne prowadzenie zespołu. […]
          Źródło: Teraz Rock 2 (132) 2014

Pod koniec grudnia 2013 odszedł Mariusz [Kumala]. Mieliśmy wtedy zagrać cztery koncerty w trójosobowym składzie akustycznym, czyli ja, Michał [Rollinger] i Mariusz, ale po dwóch pierwszych Mariusz na kolejnych już się nie pojawił. Zostawił mnie z Michałem samą. Na pewnym poziomie grania takie zachowanie jest najgorszym możliwym przestępstwem. On się sam automatycznie zwolnił. O tym było na Facebooku:

Oficjalnie już teraz mogę oznajmić, że gitarzysta zespołu Closterkeller nie pojawił się dziś w Krakowie gdzie za 1,5 godziny rozpoczynamy koncert. Zrobił to świadomie wybierając tym samym swą dalszą muzyczną drogę poza zespołem. Koncerty na których zostawił mnie samą z Michałem, naszym klawiszowcem, planowane były w składzie trzyosobowym. Stawia to wiarygodność Mariusza pod ogromnym znakiem zapytania ale to ocenią muzycy , którzy będą rozważać współpracę z nim w przyszłości. Closterkeller dziękuję mu za dotychczasową działalność i oficjalnie rozpoczynamy poszukiwania jego następcy. […]    
          Źródło: Facebook

Jako taką ciekawostkę powiem, że razem z Rollem sami dźwignęliśmy dwa pozostałe koncerty. Nieskromnie dodam, że wręcz przekuliśmy je na swój duży sukces, ale okupiony ogromnym stresem, bo gdy trzyosobowy skład jest uszczuplony o gitarzystę, to jest poważna rzecz, ale daliśmy radę. Przewidzieliśmy opcję zwrotu za bilet jeżeli ktoś poczuł, że dostał niepełnowartościowy koncert ale… przyszło jeszcze więcej ludzi.

Anja Orthodox, Michał Rolllinger, fot. Magdalena Wisińska

Wracając do tematu: na miejsce Mariusza przyjęłam Zuzę. Konsultowałam się z Robertem, z Rollem, byli nią zachwyceni i stwierdzili, że na luzie da sobie radę. Powiedziałam im, że po dwóch bardzo gitarowych płytach z niewątpliwym geniuszem na gitarze, może przewartościujmy, i dajmy teraz np. klawisze na pierwszy plan. Może właśnie tędy droga. Stwierdziłam, że nie chcę iść na jakąkolwiek konfrontację, bo muzyka to nie są żadne zawody. Nie chcę się ścigać na lepsze płyty i lepszych gitarzystów, tym bardziej, że ściganie się z Mariuszem to jest trudna sprawa. Ja wzięłam gitarzystę kompletnie innego niż Mariusz, a w dodatku dziewczynę.

W ślad za Mariuszem odszedł basista, Krzysiek Najman. Z nim nie konsultowałam przyjęcia do zespołu Zuzy, bo nie widziałam powodu, żeby to robić kiedy on sam się zwolnił. 7 stycznia napisał oficjalne oświadczenie na Facebooku, że odchodzi z racji dzielących nas różnic odnośnie przyszłości zespołu.

Z powodu odmiennych wizji dotyczących dalszego rozwoju i charakteru Closterkeller, podjąłem decyzję o zakończeniu współpracy z Anją i jej zespołem. Dziękuję wszystkim fanom, fanklubom i życzliwym zespołowi ludziom za wsparcie i otwarte serca na muzykę którą tworzyłem wraz z zespołem przez te lata. Warto było wrócić na tych kilka lat by zostawić po sobie pamiątkę w postaci dwóch pięknych płyt. Zespołowi zaś życzę sukcesów w nowej odsłonie. Pozdrawiam ciepło, Krzysiek.     
          Źródło: Facebook

Tu muszę powiedzieć, że było mi bardzo przykro, bo 90% komentarzy napływających z różnych stron, mówiło o tym, że to ja wyrzuciłam jednego i drugiego. Panuje przekonanie, że wszystko co złe w Closterkeller to moja wina, a to co dobre, dzieje się pomimo mnie. Różne portale pisały totalne bzdury. Szczytem było przedrukowanie mojego oświadczenia z Facebooka o tym, że Mariusz sam odszedł i opatrzenie go nagłówkiem: „Closterkeller wyrzucił gitarzystę”. Dodam, że obrywałam zarówno od Krzyśka jak i Mariusza za te artykuły, chociaż nie znałam nikogo z publikujących je portali. W końcu komentarze zmieniły się na takie, w których przyznawano, że odeszli sami, ale przeze mnie, bo ja na pewno chcę grać disco polo i rozpieprzyć zespół. Z góry było wszystko wiadomo. Wszędzie mnie szkalowali, a sekundowali Mariuszowi i Krzyśkowi nie znając zupełnie realiów. W końcu stwierdziłam, że i tak zawsze było jakieś gęganie, ludzie poprawiają sobie swoje skarlałe ego, wycierając sobie mną gęby… Uznałam, że będę robić swoje i żeby uciąć dalsze bzdurne spekulacje, uprosiłam Krzyśka, żeby napisał oficjalne oświadczenie, dlaczego odchodzi.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *