„Mamy nadzieję, że tą płytą coś zamieszamy” – rozmowa z zespołem Funky Tank

Funky Tank to zespół złożony z doświadczonych muzyków, posiadających  imponujący dorobek artystyczny. Na rynku właśnie ukazał się debiutancki krążek grupy „Funky Reggae Roll” stanowiący doskonałą propozycję na trwające lato. Dzięki zawartym na niej reggae’owym kawałkom, płyta nasycona jest pogodnym klimatem słonecznej Jamajki. Trzeba jednak dodać, że oprócz okresu wakacyjnego, „Funky Reggae Roll” zabrzmi idealnie w każdych innych okolicznościach przyrody, bowiem rozpiętość gatunkowa zaproponowana przez zespół przyprawi o zawrót głowy niejednego melomana. O swoim debiucie wydawniczym opowiadają w specjalnym wywiadzie dla Opinii Zbyszek Bieniak, Piotr Trela i Adam Ławrynowicz, czyli 3/5 zespołu Funky Tank.

Od paru lat gracie wiele koncertów, bierzecie udział w festiwalach i konkursach, ale debiutancka płyta wyszła dopiero teraz. Dlaczego kazaliście czekać słuchaczom tak długo na „Funky Reggae Roll”?

Zbyszek: Składy troszeczkę się zmieniały, byliśmy w różnych konfiguracjach – lepszych lub gorszych, ciekawszych lub mniej ciekawych, ale tak naprawdę skład wykrystalizował się nie tak dawno i od tej pory zaczęliśmy robić materiał na płytę pełną parą. Zresztą uzbierało się jeszcze trochę utworów z  dawnych lat i stwierdziliśmy, że już w tym składzie możemy wreszcie nagrywać płytę – i nagraliśmy… tak wyszło.

Piotr: Ta płyta powstawała praktycznie przez trzy lata. A zaczęło się od tego, że usiadłem przed komputerem nie wiedząc kompletnie nic o nagrywaniu, a miałem dobrą kartę muzyczną, którą przywiózł mi brat ze Stanów. Siedząc przy komputerze przy okazji uczyłem się jak trzeba to wszystko nagrywać. Nagrywaliśmy więc u mnie w domu, w sali prób, poprawialiśmy, itd. Fakt, że płyta powstawała tak długo wynika również z moich początkowo marnych umiejętności.

Funky TankZbyszek: Braku umiejętności!

Adam: Może braku umiejętności, ale też robiliśmy to jak najtańszym kosztem, bez żadnego dofinansowania i profesjonalnego studia, a więc chałupniczo – dlatego tyle to trwało. Następna płyta została już nagrana bardzo szybko.

Piotr: Później, kiedy już nagraliśmy wszystkie ścieżki, trzeba było dać nagrania do miksów. Miksowaliśmy w różnych miejscach, a każdy mix trwał dosyć długo. Później jeszcze robiliśmy mastering i to wszystko zajmuje niestety dużo czasu, jak również troszkę kosztuje. Dlatego właśnie tak długo trwał proces powstawania pierwszej płyty. Natomiast nauczeni na błędach, przy drugiej weszliśmy do studia i nagraliśmy ją od początku do końca. Teraz przed nami jeszcze tylko miksy i mastering, ale to już załatwimy za jednym podejściem.

Zbyszek: To, na czym chcieliśmy zaoszczędzić, czyli na nagrywaniu w studiu, i tak się na nas odbiło, ponieważ mastering i miksy wyniosły nas tak kosmiczne pieniądze, że ostatecznie wszystko się wyrównało. To, co mieliśmy zaoszczędzić na studiu, pięciokrotnie przepłaciliśmy. Może to źle użyte słowo, bo dzięki temu materiał jest znakomitej jakość.

Adam: Ale włożyliśmy w to pracę i czas.

Przedstawcie proszę skład Funky Tank.

Zbyszek: Zbyszek Bieniak podrykuje na sitku.

Piotr: Piotrek Trela rzępoli na gitarce.

Adam: Adam Ławrynowicz szarpie grube druty.

Zbyszek: Ale nie cztery jak Wam się może wydawać, tylko sześć!

Adam: I to w dodatku na basie… Są jeszcze z nami Marcin Orzechowski na perkusji i Paweł Jędrzejewski, który gra na świni, tzn. na akordeonie, ale u nas gra zazwyczaj na klawiszach.

Wiemy już, ze Funky Tank tworzy pięciu muzyków grających funky, reggae i rocka, czyli dokładnie taką mieszankę, o jakiej mówi tytuł płyty. Ciekawi mnie jednak jakie są muzyczne preferencje każdego z Was.

Zbyszek: Tytuł płyty „Funky’reggae’roll” jest tylko skrótem, bo gdybyśmy chcieli określić nasz styl, to prawdopodobnie nazywałby się funky-reggae-roll-heavy-jazzo-blueso-twist…

Adam: … i ska…

Zbyszek: … i co jeszcze tylko może przyjść do głowy. Gramy bardzo różne odmiany muzyki rozrywkowej, nawet przymierzamy się do tego, żeby od tej rozrywki trochę odejść i zacząć grać np. w klimacie muzyki klasycznej – czemu nie. Kto wie co się wydarzy na trzeciej, czwartej płycie. Jak na razie to są takie nasze wstępne inspiracje, czyli co kto lubi. Jeden ma dzisiaj humor, by potańczyć przy rock’n’rollu, to gramy rock’n’rolla, a następnego dnia wpadamy w zupełnie inny nastrój, bo mamy próbę o 8 rano, więc gramy bluesa – wiadomo, że nie każdy lubi wstawać o świcie. Tak to się miesza śmiesznie i naturalnie, ale na pewno nie jest wymuszone. To styl, który z pewnością będzie ewoluował i następna płyta być może już wcale nie będzie funky reggae roll, tylko heavy-blues jazz. Trudno powiedzieć.

Adam: Sami nie wiemy co się zdarzy, bo muzyka powstaje u nas w ten sposób, że jest pięciu różniących się od siebie facetów, których łączy jedno: potrafią ze sobą wspólnie grać i się dogadują. Być może dlatego każdy utwór jest w trochę innym stylu, ale to wynika z chęci naszej współpracy ze sobą.

Funky Tank

Na pewno każdy z Was ma na płycie swojego faworyta. Opowiedzcie o nich.

Adam: Moim faworytem jest zdecydowanie Zbyszek Bieniak i Piotr Trela, który gra na gitarze. Nie znam lepszego gitarzysty. Wśród moich faworytów jest też Marcin Orzechowski, który grał ze wszystkimi i jest najbardziej zajebistym perkusistą, z jakim współpracowałem. Z kolei Paweł Jędrzejewski jest najlepszym klawiszowcem, z jakim grałem i to są moje preferencje muzyczne.

Zbyszek: Świetnie! No nie zrozumiałeś pytania i to fajnie, ale to bardzo miłe, co mówisz.  My z tymi piosenkami żyjemy dość długo, więc dla mnie faworytem są wszystkie utwory. Nie mam tutaj żadnego, który by mi się nie podobał. Tak chyba przeważnie jest u artystów, że trudno im jakikolwiek utwór wyróżnić. Gdybym jednak musiał któryś wskazać, to takim numerem jest dla mnie „Gdzie jest mój kot”, ale to dlatego, że on pojawił się na naszej płycie jako jedyny heavy metalowy utwór i do tego z dużą dozą humoru. Na krążku jest jednak wiele fajnych numerów. Ludziom bardzo podoba się utwór, który będziemy promować, czyli „Mega hit w sieci” – mnie on się też podoba, znakomicie się go gra na koncertach.

Piotr: Ja lubię te piosenki, przy których można poskakać, czyli „Kot”, „Mega hit w sieci”. To wszystko zależy od nastroju, jak człowiek jest zmęczony i nie chce mu się skakać, to bardziej mu się podobają spokojniejsze numery. Ale mogę powiedzieć, że ten charakterystyczny „Kot” na pewno należy do moich faworytów.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *