„Polska szczepionka językowa” – rozmowa z dr Magdaleną Grohman

Ważne jest podkreślanie wartości, jaką niesie ze sobą znajomość drugiego języka i nagradzanie dzieci za podejmowanie wysiłku – mówi dr Magdalena Grohman, psycholog, mama dwujęzycznych Maksa i Mateusza zaangażowana w działalność polskiej szkoły sobotniej w Dallas.

Mieszkasz na przedmieściach Dallas w Teksasie, masz dwóch synów, razem z mężem stosujecie od lat z powodzeniem metodę mL&H (minority language at home), co oznacza, że w domu rozmawiacie tylko po polsku. Co było i jest dla Ciebie największym wyzwaniem patrząc z perspektywy lat?

MG: Najtrudniejsza była konsekwencja, żeby nie robić angielskich wtrętów językowych; pilnowanie, żeby chłopcy mówili między sobą po polsku, odrabiali pracę domową, itp. Trudne było też sprawienie, żeby polubili język polski, uważali mówienie w nim za wartość; sporego wysiłku wymagało również, aby Maks i Mateusz nie tracili płynności mówienia i poprawnej wymowy, zwłaszcza wtedy, kiedy przez dłuższy czas nie jeździmy do Polski. Po pobycie w kraju „efekt wakacyjny” utrzymuje się zwykle przez mniej więcej 6-7 miesięcy. Potem zauważam, że najtrudniejsze dla nich do zróżnicowania głoski – chodzi o „sz”, „cz”, „ś”, „ć” itp. – nabierają cech „amerykańskości”. Pojawiają się także trudności z płynnością w mówieniu po polsku.

W pół roku po powrocie z kraju i my zaczynamy mieć kłopot z językiem polskim – zaczyna brakować nam słów, pojawiają się anglicyzmy związane z naszym życiem zawodowym i codziennym. Nasze słownictwo po jakimś czasie staje się „statyczne” i mówimy mniej płynnie, niż ktoś, kto przebywa cały czas w polskim kontekście językowym. To z kolej rzutuje na polszczyznę chłopców.

Co Cię najbardziej zaskoczyło w odniesieniu do tego, jak sobie wcześniej wyobrażałaś stosowanie metody „język mniejszości w domu”?

MG: Jak dotąd najbardziej zaskoczyło mnie to, jak długo utrzymuje się „efekt wakacyjny” związany z poprawą płynności mówienia, słownictwa, wymową. I jeszcze to, jak bardzo niektóre pojęcia są oporne na „polską szczepionkę językową”. Na przykład pojęcia związane z czasem. Nazwy dni tygodnia i nazwy miesięcy czy pór roku, te pojęcia wykorzystywane są na okrągło w naszych domowych rozmowach czy w szkole, a mimo to moi synowie najczęściej pytają: „Jak się mówi June po polsku?” „Co to znaczy wrzesień?”. Obserwuję to również u większości dzieci w naszej szkole. Ciekawa jestem naukowego wyjaśnienia tego zjawiska. 

Co uważasz za największy swój sukces?

MG: Moi synowie mówią po polsku z nami i między sobą, czytają komiksy, np. o Asteriksie i Obeliksie. Starszy syn sam z siebie uczy się pisać kursywą (rzecz już niestety nie praktykowana w amerykańskich szkołach).

A porażka?

MG: Nie zaobserwowałam dotąd żadnej porażki. Porażką byłoby, jeśliby chłopcy przestali mówić między sobą po polsku i zaniechali nauki czytania i pisania. Wytrwale pracujemy, żeby tak nie było! Trudno nazwać „porażką” zmieniający się akcent, czy zubażanie słownictwa, jeśli nie mogliśmy w danym roku być w kraju…

Oprócz tego, że wychowujesz dwujęzycznych synów, zaangażowałaś się również w działalność Polskiej Szkoły im. Jana Karskiego w Dallas, o której wcześniej wspomniałaś. Na czym polega twoja rola?

MG: Moja rola polega głównie na koordynowaniu programu nauczania i dbaniu o to, żeby każde dziecko uczyło się języka polskiego na odpowiednim poziomie. Do moich obowiązków należy także dbanie o naszą nauczycielską kadrę, zastępstwa, „werbowanie” nowych nauczycieli (których stale nam brakuje!). Dodatkowo prowadzę zajęcia z języka polskiego dla uczniów sporo rozumiejących, ale słabo mówiących po polsku – jednym słowem: nauka języka polskiego jako obcego. W moich kontaktach z rodzicami  – pogaduszki w trakcie przerw – staram się odpowiadać na pytania dotyczące dwujęzyczności oraz udzielać wsparcia tym rodzicom, dla których pielęgnowanie dwujęzyczności jest trudną sprawą. Przez wsparcie rozumiem dzielenie się np. przykładami z książki Barbary Zurer Pearson, Jak wychować dziecko dwujęzyczne (Media Rodzina 2013).

Czy możesz opowiedzieć nam kilka zdań o Polskiej Szkole  w Dallas?

MG: Początki sięgają ok. 2006 roku. Wtedy rodzice spotykali się w bibliotekach, salach, domach itp. i uczyli dzieci podstaw języka polskiego. Wówczas szkoła nosiła nazwę „Nasze Przedszkole”. W rok później dzieci było na tyle dużo, że podzielono je na dwie grupy: przedszkolną i szkolną. Szkoła zmieniła nazwę na „Mała Polonia”.

W listopadzie 2010 r. szkołę zarejestrowano jako niezależną organizację pożytku publicznego (not for profit corporation) i jako taka rozpoczęła działalność z początkiem roku szkolnego 2011/12. Jest pierwszą formalnie zarejestrowana placówką prowadzącą stałą działalność dydaktyczną w języku polskim w Północnym Teksasie, służy prawie siedemdziesięciotysięcznej grupie ludzi polskiego pochodzenia w aglomeracji Dallas – Fort Worth.

W maju 2012 postanowiliśmy nadać naszej szkole patrona i zmienić nazwę, która obecnie brzmi: „Polska Szkoła im. Jana Karskiego w Dallas”.

Szkoła rośnie i z roku na rok przybywa nam uczniów. Poświęcają oni nie tylko soboty na naukę polskiego, literatury, historii czy geografii, ale także biorą czynny udział w szkolnych przedsięwzięciach ukierunkowanych na całą naszą polonijną społeczność. Najstarsi piszą teksty do naszej gazetki, a młodsze dzieci ozdabiają klasy swoimi pracami. Organizujemy przedstawienia teatralne i uroczystości związane z obchodami ważnych dla Polaków rocznic. Nawiązaliśmy świetną współpracę z oświatowymi placówkami w Polsce, np. z „Dziecięcym Uniwersytetem Ciekawej Historii”.

Czy możesz powiedzieć kilka słów o poziomie znajomości języka polskiego wśród uczniów? Kim są ich rodzice?

MG: Uczniowie naszej szkoły – obecnie to około siedemdziesięcioro dzieci – reprezentują bardzo zróżnicowany poziom językowy, od uczniów, którzy jedynie rozumieją język polski po uczniów płynnie mówiących, czytających i piszących. Program nauki języka polskiego realizujemy w kilku grupach. Dzieci, które rozumieją i mówią po polsku, przypisywane są do grup wiekowych realizujących program opracowany przez Małgorzatę Pawluśkiewicz, wieloletnią nauczycielkę języka polskiego w Chicago. Inaczej mówiąc, program ten jest realizowany w grupie przedszkolnej, zerówkowej, pierwszej itd. aż do grupy realizującej program klasy szóstej. Natomiast grupa dzieci, które rozumieją język polski, ale nie są w stanie mówić, realizuje program do nauki języka polskiego jako języka obcego. Jest to grupa najbardziej zróżnicowana wiekowo, od siedmio- do dwunastolatków.

Jeśli chodzi o rodziców, to w większości z nich wyjechała z Polski w połowie lat 1990., głównie z powodów ekonomicznych, albo żeby polepszyć swoje możliwości rozwoju zawodowego. Jest też kilka rodzin, w których rodzice są pierwszym pokoleniem wychowanym już w Stanach. W większości z nich oboje rodziców należy do kultury mniejszości; ale są też i rodziny, gdzie jeden z rodziców jest przedstawicielem kultury większości.

Jest też jedna rodzina – wprost fenomenalny przypadek – gdzie tata jest Polakiem (w USA od 15 roku życia), a mama Francuzką. Ich synek mówi po polsku, francusku i angielsku. Z moich obserwacji wynika, że taka sytuacja tylko z pozoru jest najtrudniejsza dla dziecka; pod pewnymi względami jest o wiele łatwiejsza niż w przypadkach gdy jeden rodzic reprezentuje kulturę większości. Być może dlatego, że w takiej wielojęzycznej rodzinie żaden język nie dominuje.
Nasi rodzice w przeważającej większości mają wyższe wykształcenie; niektórzy zdobywali je jeszcze Polsce, niektórzy już tutaj, w Stanach. No i reprezentują prawie całą Polskę.

Jak sobie nauczyciele radzą ze zróżnicowaniem znajomości polskiego?

Nasze panie nauczycielki dysponują wieloma strategiami, które mają okazję ćwiczyć w domu na swoich pociechach. Wymyślają wiele ciekawych projektów, poprzez które zachęcają dzieci do pokonywania trudności w mówieniu, rozszerzania słownictwa, pisania (nasza gazetka, szkolne przedstawienia). A przede wszystkim dostosowują materiał do umiejętności dzieci w swoich klasach, przygotowując zadania z pisowni czy teksty dostosowane do indywidualnych możliwości dzieci. Na przykład nauczycielki moich synów zawsze wybierają ciut trudniejsze zadania „dla chętnych” i tych bardziej zaawansowanych.

Co byś poradziła – jako psycholog i praktyk dwujęzycznego wychowania zarazem – mamom, które wychowują dzieci w podobny sposób jak Ty?
MG: Jeśli to tylko możliwe – wyjazd do Polski i to do rodziny, która niekoniecznie mówi po angielsku. Równie ważna, o ile nie najważniejsza, jest konsekwencja w zwracaniu się po polsku do dzieci i wymaganie by i one zwracały się do nas po polsku. To szalenie trudne, rodzi wiele frustracji, może prowadzić do kłótni i z tego względu często „dla świętego spokoju” ulega się dzieciom. Z własnego doświadczenia jednak wiem, że jeśli dzieci wiedzą, że nie ma wyjścia, to wcześniej czy później dostosowują się do wymagań. I jeszcze jedno, ważne jest podkreślanie wartości, jaką niesie ze sobą znajomość drugiego języka i nagradzanie dzieci za podejmowanie wysiłku. 

Twoje zaangażowanie w Polską Szkołę, upoważnia Cię także do udzielania rad rodzicom z rodzin mieszanych… Co byś im poradziła?

MG: Nakłonić małżonka/małżonkę z kultury większości do rozpoczęcia nauki języka polskiego. Jak tylko dzieci zauważą, że język angielski nie jest jedynym sposobem komunikacji, a przede wszystkim jest postrzegany jako wartość przez rodzica z kultury większości, to chętniej będą się tym językiem porozumiewać. Widzimy to w przypadku naszych zaprzyjaźnionych amerykańskich rodziców, którzy podjęli trud nauki języka polskiego.

Dziękuję Ci za rozmowę.

Karol Chlipalski

 

Serwis „Wszystko o dwujęzyczności” jest dostępny na licencji Creative Commons znanie autorstwa 3.0 Polska. Pewne prawa zastrzeżone na rzecz Uniwersytetu Warszawskiego. Utwór powstał w ramach projektu finansowanego w ramach konkursu „Współpraca z Polonią i Polakami za granicą w 2015 r.” realizowanego za pośrednictwem MSZ w roku 2015. Zezwala się na dowolne wykorzystanie utworu, pod warunkiem zachowania ww. informacji, w tym informacji o stosowanej licencji, o posiadaczach praw oraz o konkursie Współpraca z Polonią i Polakami za granicą w 2015 r.”.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych

 

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.