„Siłę dają nam fani” – rozmowa ze Zbyszkiem Bieniakiem

Jak połączyć pasję bycia muzykiem, filmowcem, podróżnikiem w dwudziestoczterogodzinnej dobie? Jak zachować w sobie dziecięcą ciekawość świata i dystans do otaczającej rzeczywistości? O tym opowiada muzyk, wokalista, autor tekstów, filmowiec, człowiek z tysiącem pomysłów na minutę – Zbyszek Bieniak.

Fot. Aga Żołopa

Ze składem, z którym grasz w Jary Oddział Zamknięty znałeś się już całkiem dobrze wcześniej.

ZB: Z obecnego składu było nas trzech, oprócz mnie Andrzej „Pierwiastek” Potęga na basie i oczywiście Krzyś Jaryczewski. Następnie zespół przeobraził się w Jary OZ i wtedy doszedł do nas perkusista Michał Kłopocki a potem Krzyś Zawadka na gitarze. W tym składzie nagraliśmy nasz podwójny album Jary OZ. Po przylocie z koncertów w USA i z nowym perkusistą Michałem Biernackim, zaczęliśmy występować już pod nazwą Jary Oddział Zamknięty.

Będąc trzecim w kolejności wokalistą Oddziału Zamkniętego, siłą rzeczy nie mogłeś się spotkać z Krzysztofem Jaryczewskim w zespole. Kiedy więc pierwszy raz spotkaliście się na gruncie muzycznym?

ZB: Wbrew pozorom, spotkałem się z nim właśnie w Oddziale Zamkniętym, ponieważ wpadał do nas na próby i jako starszy i bardziej doświadczony, udzielał mi wielu wskazówek. Wtedy mimo tego, że stracił głos, były plany by dołączył do nas jako gitarzysta. Jest nawet na plakacie pisma Na Przełaj jako członek zespołu.

Jesteś autorem i współautorem wielu teledysków. Jak odkryłeś w sobie pasję do ilustrowania muzyki obrazkami?

ZB: W tamtym czasie jak Jary stracił głos, na spotkaniu z fanklubem Oddziału, ktoś zapytał mnie „co byś robił, gdybyś stracił głos tak jak Jary?”. To pytanie zmusiło mnie do zastanowienia się nad tym i po chwili odpowiedziałem: „robiłbym filmy”. Minęło wiele lat zanim zacząłem realizować to marzenie. Mam na koncie jeden skończony autorski film, drugi jest w trakcie montowania, ale przede wszystkim mam na koncie kilkanaście klipów do piosenek.

Gracie masę koncertów, niemal w każdy weekend można Was zobaczyć na scenach klubów w całej Polsce. Jak radzicie sobie z takim ciśnieniem?

ZB: Uwielbiamy koncerty, jest to nasza pasja, toteż dzielnie znosimy wszelkie niedogodności, np. przejazd z koncertu w Szczecinie, na koncert w Ustrzykach Dolnych dnia następnego [śmiech]. Tak naprawdę, to siłę nam dają fani którzy często przyjeżdżają po kilka razy w roku na nasze koncerty, przemierzając czasem setki kilometrów. Są też tacy, którzy na koncercie Oddziału byli na samym początku istnienia zespołu. Kiedy widzimy łzy wzruszenia i radość, nic więcej nam nie potrzeba.

A życie na trasie nie męczy?

ZB: Staramy się nie grać jednym ciągiem więcej niż trzy koncerty, raczej obstajemy przy dwóch pod rząd. Nie wiem jak chłopaki, ale ja uwielbiam takie wyprawy, bo w wolnych chwilach lubię sobie pozwiedzać okolice, porobić zdjęcia. W tym zespole jestem uważany za łazika i nie mam raczej chętnych do wspólnej włóczęgi [śmiech].

Fot. Aga Żołopa

No dobrze, a co w takim razie uważasz za największą siłę tego zespołu?

ZB: Największą siłą tego zespołu jest stały skład, który ciężko pracuje doskonaląc swoje umiejętności i spędza setki godzin w salach prób, by zaprezentować fanom na koncertach jak najwyższy poziom wykonawczy. Nie bez znaczenia jest też to, że się lubimy i szanujemy.

Teksty i muzyka na pierwszej płycie Jary Oddział Zamknięty napisał Jary. Wyjątkiem jest „Nie porzucę” Twojego autorstwa. Czy nie korciło Was, żeby potraktować tego rodzynka ze szczególną uwagą i wspomóc go medialnie?

ZB: Nie mam pojęcia, grywamy ten numer na koncertach, chłopaki też go lubią, trudno powiedzieć. Może faktycznie warto się nad tym zastanowić? Osobiście jestem dumny z tego numeru, bo udało mi się w nim przywołać ducha wczesnego Oddziału Zamkniętego.

Ale Jary Oddział Zamknięty to nie Twój jedyny zespół.

ZB: Oczywiście! Wkrótce wydaję drugą płytę z Funky Tank, gdzie na basie gra Andrzej „Pierwiastek” Potęga, z którym gram również w Jary Oddział Zamknięty, na bębnach gra Michał Kłopocki znany również z Jary OZ oraz Piotr Trela na gitarze. Wkrótce będę reaktywował zespół Lanc Korona ze znakomitym gitarzystą Arturem Gyurjyanem – Ormianinem – na basie, a bębnić będzie nie kto inny, tylko Michał Biernacki z Jary Oddział Zamknięty! Uwielbiam takie łączenia, tak mieszały się składy w latach 70. i to było wspaniałe!

Wracając do Jary Oddział Zamknięty, co w planach na 2019 rok? Dobrze zorientowane ptactwo ćwierka coś o nowej płycie…

ZB: Nagraliśmy już dwie piosenki, jedną z okresu pierwszej kultowej płyty Oddziału pt. „Stół”, który świetnie się sprawdza na koncertach oraz balladę „Już nie powiem”, do obu są fajne teledyski. Pracujemy nad materiałem na całą płytę.

Czy tym razem będziemy mogli usłyszeć również kompozycje poszczególnych członków zespołu?

ZB: Myślę, że na pewno, sporo pracujemy i mamy już trochę propozycji, tym razem to powinna być bardziej zespołowa płyta. Każdy z nas ma coś do powiedzenia, dowodzimy przecież swoimi autorskimi zespołami, komponujemy dla nich od lat, więc nie mamy z tym żadnego problemu.

Fot. Aga Żołopa

W 2018 roku miała miejsce wasza Radiowa Trasa Koncertowa. Jakie miasta odwiedziliście i czy wydacie to na płycie?

ZB: Do tej pory zagraliśmy w Gdańsku, Poznaniu, Zielonej Górze, Lublinie i Koszalinie. Mam nadzieję, że jeszcze w kilku radiach zagramy np. Katowicach, Szczecinie, Białymstoku i wielu innych. Kiedyś na pewno wydamy taką koncertową płytę, bo właśnie po to m.in. gramy te radiowe koncerty.

A co z zespołem Yokashin? Czy jeszcze kiedykolwiek usłyszymy Was na żywo?

ZB: Yokashin to kawał historii. Mamy na koncie dwie płyty, kultową epkę i niewydany materiał na kolejną płytę. Byliśmy nominowani do Fryderyków, nagraliśmy jako pierwszy zespół w Europie teledysk za pomocą komórki, w czasach, gdy było to nie do wyobrażenia. Jesteśmy ze sobą w kontakcie i coś planujemy… [śmiech].

A nie myślałeś, żeby nagrać wreszcie swój solowy materiał? Pomysłów Ci chyba nie brakuje?

ZB: Myślę na razie o płycie przekrojowej, z piosenkami zespołów przez które się przewinąłem – Rezerwat, Collage, Yokashin, IMISH i wiele innych. Jest tyle piosenek, których nikt nie słyszał…

Na koniec zapytam cię o współpracę z Karoliną Leszko, znanej ze współpracy ze Złotym Maanamem.

ZB: Na razie pracowałem przy dwóch teledyskach, „Miasto miłości” Złotego Maanamu oraz „Czasem popłakać chcę” z jej solowej odsłony. Obecnie pracuję nad piosenką dla niej, może nawet nie jedną… [śmiech]. Myślę, że dobrze się dogadujemy, a to najważniejsze.

Dziękuję za rozmowę i do zobaczenia na koncertach!

ZB: Dziękuję, pozdrawiam Czytelników i do zobaczenia!

Magdalena Lesiuk

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.