|
DZIELI NAS LUSTRO Widzisz mnie jak w lustrze wznosisz dłoń – opuszczam gładzisz skroń – dopuszczam dotknąć moich warg...
|
|
Wydawać by się mogło, że niewchodzenie do tej samej rzeki to coś na kształt prawdy objawionej. Nie wiem na ile prawda jest prawdziwa, a objawienie faktem, a na ile złudzeniem. Wiem, że każdy ma swoją prawdę, że tak jak w przysłowiu wypływa ona na wierzch prędzej, czy później.
|
|
... czyli dlaczego lubię wracać do Polski. Siedzę w pralni w Hamburgu i piszę ten tekst. No właśnie, czemu warto? Na pewno nie dla polityków, choć czasem warto popatrzeć na dobry kabaret, a tego ostatnio nie brakuje, mimo, że przedawkowanie może grozić czkawką lub kalectwem. Chyba warto wracać z ciekawości. Tak, z ciekawości.
|
|
Zaczęło się niewinnie, w nocy, chciałoby się powiedzieć, że stary mechanizm zazgrzytał, w skazanej na porażkę próbie dogonienia nieskończoności. Ale nie było starego zegara, nie było zgrzytających mechanizmów, nie było ani jednej magicznej chwili, ot po prostu był Nowy Rok.
|
|
Zbieram ziarenka i widzę jak to co było, miesza się z tym co jest, a przede wszystkim z tym co mogłoby być. Powolutku, jedno po drugim wsypuję czas do kuchennego moździerza, wrzucam trochę czereśni, truskawek i kardamonu, dodaję szczyptę goryczy. I piszę. Piszę o nich, tych ludziach, o sobie, kimkolwiek jestem, o tym, świecie pełnym magii i rozpaczy, o wszystkim, od Kanta do niczego...
|
|
|
Czasami w środę, gdy jestem sam w domu, schodzę na dół do kuchni i parzę sobie mate. Jest już popołudniu i może pada, a może świeci słonce, niezależnie od tego muszę chwilę zaczekać, żeby ostygła woda, bo mate potraktowana wrzątkiem, traci swoje właściwości i skwiercząc od gorąca – umiera. Oczekując, wsuwam trampki i biegnę na pocztę.
|
|
Mógłbym udawać, że jest. Tęsknić za nim tak jak się tęskni za prysznicem po trzydniowym biwaku. Naiwnie. Jak dwoje nastolatków po pierwszym pocałunku na zasadzie ‘do-zobaczenia-jutro’. Ale nie. Nie mogę, nie mogę udawać, bo go nie ma. Mój pokój, przestał istnieć.
|
|
Zacznę od truizmów. Fala unijnej emigracji polskiej jest falą nową, nowo - powstającą, nowo - kształtującą się. Ta obecna XXI - wieczna emigracja musi wytworzyć swoją własną kulturę, tak by potem w podręcznikach do historii można było ją postawić obok kultury po - powstaniowej, po - wojennej jako kulturę swoistą, kulturę nowych Polaków za nową granicą.
|
|
Kupiłem telewizor. Dobra. Niby nic, ale do tej pory byłem szcześliwym nieposiadaczem niczego. Niczego mieć nie chciałem. W sensie zakupowo - przedmiotowym. Zawsze uwielbiałem zmęczenie przedmiotów, kochałem to uczucie kiedy patrząc, dla przykładu, na buty rozmyślałem na tym dokąd mnie zaniosły, gdzie były. Nie lubię pozbywać się rzeczy, tak samo bardzo jak nie przepadam za nowymi.
|
|