Kategoria: Zepsuta grawitacja
Czasami w środę, gdy jestem sam w domu, schodzę na dół do kuchni i parzę sobie mate. Jest już popołudniu i może pada, a może świeci słonce, niezależnie od tego muszę chwilę zaczekać, żeby ostygła woda, bo mate potraktowana wrzątkiem, traci swoje właściwości i skwiercząc od gorąca...
Ponownie złapało mnie lato, trochę przejazdem, a może przelotem, właściwie przypomniało o sobie POTEM na czole i nie tylko. Ciepło, wyraźnie nie pochodzące z kaloryferów wymusiło potrzebę chłodnego natrysku, któremu poddałam się chętnie i namiętnie. Plusk wody przypomniał mi o plusku fal, a szum w rurach, o gwarnych...
… czyli dlaczego lubię wracać do Polski. Siedzę w pralni w Hamburgu i piszę ten tekst. No właśnie, czemu warto? Na pewno nie dla polityków, choć czasem warto popatrzeć na dobry kabaret, a tego ostatnio nie brakuje, mimo, że przedawkowanie może grozić czkawką lub kalectwem....
Rozdzwoniły się w świątecznych tonacjach dzwonki naszych smartfonów. Telefony warczą i turkoczą, a kto jeszcze w tę cichą noc świątecznie nie za-jingle, ten nie jest cool!
Jednym z objawów nadciągającego Halloween są straszne zabawy i bale przebierańców organizowane tu i ówdzie, a właściwie wszędzie. Bawią się dzieci w szkołach, w których i tak codziennie przeraża wątle (po ostatnich reformach) ciało pedagogiczne. Straaaaszne imprezy przygotowane są dla pracowników w biurach, w których prócz balowych bibek, czy innych śmiałych...
Gdy jesień zjawia się jakby na wezwanie strudzonego lata, poddajemy się dwóm silnym emocjonalnym prądom: przypływowi melancholii i odpływowi energii równemu depresji, z której nie wyemancypujemy się aż do wiosny. Może na chwilę zaświeci dla nas radość rozgwieżdżonej diodami choinki, albo na moment damy się...
Mówią, że Stasia ma ptasi móżdżek oraz, że Władzia pisze jak kura pazurem. I chociaż ławo nam sobie wyobrazić mały móżdżek Stasi, to czy ktokolwiek w jakichkolwiek okolicznościach widział lub czytał kurze pismo? Czy w tajnych archiwach, powiedzmy X, znajdują się pilnie strzeżone...
W ten Nowy Rok weszliśmy na miarę swoich chęci, sił lub możliwości. O północy, w huku wystrzałowych fajerwerków, usiłowaliśmy złożyć sobie nawzajem życzenia – ogarnął nas noworoczny spontan! Tradycyjnie, platformy telefonii cyfrowej nie dały rady połączyć nas ze wszystkimi, ale co nam...
Świąteczny, egzaltowany czas już niestety za nami. Zostawiliśmy za sobą dni nerwowych przygotowań i świątecznych rytuałów. W świątecznym ferworze przygotowywaliśmy nasze domostwa, spiżarnie oraz serca.
Kocham chodzić po galeriach tylko nie wiem czemu, dlaczego sprawia mi to nieokreśloną przyjemność? Co jest w tym męczącym marszu przez nieznane krainy naznaczone szaleństwem czy też geniuszem artysty. Dlaczego udaję znawcę czegoś o czym nie mam tak na dobrą sprawę pojęcia. Może dlatego, że jak wszyscy znam...