„Uważam że seniorzy zawsze powinni dawać przykład” – rozmowa z Panią Anną, naszą „Insta Babcią” z Northamptonshire

Przez wielu nazywana jest „Insta babcią”. Zasłynęła z otwarcia swojego profilu na Instagramie w wieku 92 lat. Dziś jako 94-letnia aktywna dama, pomimo napiętego grafiku, znajduje codziennie czas na kontakt z publicznością za pośrednictwem mediów społecznościowych. Jej profil śledzi 56 tysięcy osób, a życzenia urodzinowe składali jej zarówno politycy, jak i dziennikarze czy celebryci tacy jak: Katarzyna Grochola, Agata Młynarska, Grażyna Wolszczak, Piotr Adamczyk czy Jolanta Kwaśniewska. Dzięki jej staraniom jedna z największych polskich organizacji charytatywnych Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy została zasiloną kwotą ponad 166 tysięcy złotych! Jako seniorka uważa, że jej rolą, idąc za wspaniałym przykładem kapitana Toma, jest stać się przykładem dla młodszych pokoleń. Wzywa Polaków w Wielkiej Brytanii, aby byli ostrożni, postępowali zgodnie z wytycznymi Covid-19, byli bezpieczni i zaszczepili się tak szybko, jak to możliwe. Poznajcie wesołą, ale wciąż skromną i pełną życia Panią Annę z Northamptonshire.

Witam Pani Aniu, jak się Pani dzisiaj czuje?

A dziękuję, wszystko dobrze u mnie.

Skąd Pani pochodzi i jak wyglądała Pani historia, jak to się stało, że trafiła Pani do Wielkiej Brytanii?

Właściwie całe moje życie mieszkałam wzdłuż granicy polskiej – najpierw przed wojną na granicy z Rumunia, potem od 1945 roku po przyjeździe na Ziemie Odzyskane z Niemcami i ostatecznie na południu Polski na granicy z Czechami. Do Anglii przyjechałam mając 85 lat.

Pani profil na Instagramie podbija serca Polaków na całym świecie. Co sprawiło, że zdecydowała się na Pani na przyjaźń z nowymi technologiami i założenie takiego profilu?

Pokazano mi co to jest Instagram i bardzo mi się spodobał. Pomyślałam sobie tak – pokażę innym, że to jest także dla ludzi w moim wieku (oczywiście, ja sama fizycznie tego nie obsługuję, bo nie umiem, ale to ja wybieram temat, zdjęcia – po prostu jak każda “wielka gwiazda” mam od tego ludzi :))) To żart oczywiście. Bardzo też pokochałam moich obserwujących.

Od początku pandemii wspaniale pani wspiera NHS poprzez dostosowywanie się do zalecanych reguł, noszenie ochrony na twarzy, unikanie wychodzenia z domu bez potrzeby czy trzymanie dystansu społecznego. Czy sprawiło to Pani trudność czy wręcz przeciwnie, dla dobra ogółu taka decyzja była czymś naturalnym?

Ja zawsze byłam bardzo zdyscyplinowana i rozumiem, że teraz taka jest potrzeba. Na początku pandemii otrzymałam list z NHS z dokładnym opisem jak należy postępować, że przez najbliższe poł roku muszę pozostać w domu. Kiedy była ładna pogoda to chodziłam na spacery maksymalnie na pół godziny.

Pozostanie w domu na początku było trudne, bo nie mam ani balkonu, ani ogrodu, więc spacery po mieszkaniu to nie to samo co na świeżym powietrzu.

Wiem, że ogromną inspiracją dla Pani działań był wspaniały Kapitan Tom Moore, który niestety odszedł od nas kilka dni temu. Czy uważa Pani, że seniorzy powinni nam dawać przykład w tym jakże trudnym życiu, którego przyszło nam doświadczyć w ciągu ostatniego roku?

To bardzo przykre, że Kapitan Tom odszedł i to zaraz po finale Wielkiej Orkiestry, a przecież był taką moja wielką inspiracją.
Uważam, że seniorzy zawsze powinni dawać przykład.

Pani, Królowa Elżbieta, Sir David Attenborough i Kapitan Tom Moore jesteście dla nas niczym światło w ciemności. Pokazujecie właściwy kierunek. Czy Państwa mądrość związana z doświadczeniem wielu wydarzeń, w tym wojny, komunizmu w Pani przypadku, czy kryzysów gospodarczych różnego rodzaju pomaga w dzisiejszej sytuacji przetrwać? Czy miewa Pani ciężkie chwile?

Dla mnie na pewno doświadczeniem, które mnie najbardziej zahartowało była wojna – wiem co to jest głód, wiem, jak trzeba było sobie radzić w naprawdę trudnych warunkach. Dlatego potem przez całe życie ja chyba nigdy nie narzekałam – mogę zjeść byle co, nie muszę mieć jakichś super wygód. Jak powiedziałam wcześniej, ja rozumiem, że dla dobra nas wszystkich i swojego bezpieczeństwa muszę zostać w domu. Trudno.

W 2019 roku wspomniała Pani, że przeszła nowotwór. Jednak dzięki lekarzom, w tym pracownikom naszej brytyjskiej służby zdrowia udało się go pokonać. Czy to właśnie dlatego była Pani jedną z osób, która w czasie pandemii klaskała w uznaniu zasług NHS w każdy czwartek? Czy mogłaby Pani opowiedzieć coś więcej o swoim doświadczeniu z pracownikami brytyjskiej służby zdrowia?

Miałam nowotwór skóry, który podobno często atakuje ludzi w podeszłym wieku, ale już jest wszystko dobrze.

A co do brytyjskiej służby zdrowia, to ja nie mogę złego słowa powiedzieć. Ja osobiście uważam, że jest bardzo dobra – wszystkie zabiegi są bezpłatne, lekarstwa, które muszę brać przez cały czas są za darmo, przywożą mi je do domu też za darmo.

Ja mam rozrusznik serca od 15 lat i mam porównanie, jak to wyglądało w Polsce, a jak wygląda tutaj – raz do roku w styczniu jadę na wizytę do szpitala, by sprawdzić, czy wszystko jest w porządku. Ostatni raz byłam dwa tygodnie temu i dzisiaj dostałam list z terminem kolejnego badania na styczeń 2022. W grudniu dostanę list z przypomnieniem i to wszystko.

Od listopada jestem pod opieką pielęgniarki kardiologicznej, która odwiedza mnie co dwa tygodnie, przepisuje dodatkowe leki, zleca wszystkie potrzebne badania, pobiera mi w domu krew, jeśli jest taka potrzeba.

Pomimo swojego wspaniałego wieku. Dodajmy, że 14 stycznia skończyła Pani 94 lata. Widziałam na Instagramie, że wciąż robi Pani własny makaron, obsługuje social media, rozmawia z ludźmi w każdym wieku, bierze udział w akcjach charytatywnych, spaceruje wśród zieleni i w promieniach słońca. Skąd u Pani tyle niezwykłej siły, pogody ducha i otwarcia na nowe sposoby komunikacji?

Nie nie, Pani Małgosiu, ja sama technicznie tego nie robię, to już wyjaśniłam. Makaron ostatni raz robiłam w zeszłym roku, bo niestety siły na wyrabianie ciasta już nie mam.

Ja bardzo lubię ludzi, lubię ruch, więc jeśli mogę to korzystam z tego. Ja wiem, że Wam młodym wydaje się, że w moim wieku już się tylko siedzi przy radiu i to wszystko. Nie, jeśli zdrowie pozwala to trzeba z życia korzystać.

Wiem, że szczepi się Pani co roku przeciwko grypie. Ostatnio również bez cienia wątpliwości wzięła Pani szczepionkę przeciwko Covid-19. Wielu bardzo młodych ludzi boi się tej szczepionki. Czy jest się czego obawiać?

Moim zdaniem nie. Ja chcę czuć się bezpiecznie – czy do domu przyjdzie hydraulik, czy znajomi – chcę się z ludźmi spotykać i nie bać się, że ktoś mnie zarazi, bo to w moim wieku jest bardzo niebezpieczne. A na grypę szczepię się na pewno już od ponad 20 lat i uważam, że to też mnie chroni.

Czy jako osoba z chorobami współistniejącymi miała Pani jakieś dokuczliwe skutki uboczne po szczepionce?

Ja po pierwszej dawce czułam się tak dobrze, że zaczęłam mieć wątpliwości czy na pewno podano mi szczepionkę :)))

Czy mogłaby Pani uspokoić naszych rodaków na Wyspach, którzy wciąż mają wątpliwości, obawy czy szczepionka jest bezpieczna?

Ja nie jestem specjalistą, ale uważam, że lepiej się zaszczepić, bo jeśli nawet potem zachorujemy, to chorobę przejdziemy łagodnie, tak samo jak jest z grypą.

Skąd Pani czerpała informacje na jej temat i czy nie bała się Pani przyjąć stosunkowo nowej szczepionki, która była wyprodukowana tak szybko?

Na początku grudnia dostałam list od mojego GP. Tam była pełna informacja na temat szczepień i samej szczepionki. Oprócz tego moja córka też sprawdzała informacje w Internecie i telewizji, słuchałam rozmów z lekarzami i innymi specjalistami, którym ufam.

Czy jako wspaniała, inspirująca osoba mogłaby Pani podzielić się zatem swoją radą na przetrwanie tej pandemii, na odnalezienie sensu, wiary i radości w świecie, który stał się dla nas nieoczekiwanie pełen wyzwań, kiedy wielu nawet bardzo młodych ludzi, dzieci nie radzi sobie psychicznie?

Ja myślę, że najlepiej zrobić sobie plan na cały dzień – tak, żeby mieć jak najmniej czasu na rozmyślanie. Rozpisać godzinami o której wstajemy, potem gimnastyka, potem np. nauka angielskiego albo praca lub szkoła, albo nauka gry w szachy, pory posiłków, spacerów z psem. Takie proste czynności, które są zaplanowane pozwalają przejąć poczucie kontroli nad życiem, a co za tym idzie, zachowanie równowagi. Wydaje mi się, że narzucenie sobie dyscypliny i pilnowanie by realizować punkt po punkcie to jest dobre rozwiązanie.

I na koniec, jakie ma Pani plany na najbliższą przyszłość?

Najbliższa przyszłość to przyjęcie drugiej dawki szczepionki. A oprócz tego… wszystko zależy od tego czy będą pieniądze – jeśli tak, to będę spełniać swoje marzenia o podroży, jeśli nie to będę żyć jak do tej pory.

Rozmowę z Panią Anią przeprowadziła Margaret A. Szwed

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.