Polacy w sieci

Zakupy przez Internet stają się coraz popularniejsze. Angielski instytut, Internet Advertising Bureau przeprowadził badania dotyczące korzystania z Internetu. Wynika z nich, że dostęp do sieci w 2006 roku miało 16,9% społeczeństwa, czyli ponad miliard ludzi. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego aż 36% Polaków miało dostęp do sieci. Szacuje się, że w latach 2000-2006 liczba internautów wzrosła o 307%. Tak imponujący wynik jest przede wszystkim korzystny dla firm generujących zyski z ruchu w sieci.

Profil polskiego internauty

Po przebrnięciu przez pierwszą barierę jaką jeszcze parę lat temu były utrudnienia w powszechnym dostępie do Internetu, należy wziąć pod uwagę tworzenie całej wirtualnej infrastruktury, która zapewniła rodzimym internautom nie tylko łatwy dostęp do rozrywki czy informacji, ale przede wszystkim udogodnienia w codziennym życiu. Z pewnością do takich korzyści można zaliczyć możliwość robienia zakupów w sieci.

Z różnych badań (m.in. firmy Gemius) przeprowadzonych w ubiegłych latach wyłania się bardzo konkretny obraz przeciętnej osoby kupującej online. Jak można ją scharakteryzować? Aż 72,9% kupujących, zarówno na aukcjach internetowych jak i w sklepach wirtualnych, stanowią mężczyźni. Inne rozróżnienie dotyczy wieku. Ludzie młodzi, między 15 a 24 rokiem życia, kupują przede wszystkim na aukcjach (44%), natomiast w przedziale wiekowym 35+ wybierają tradycyjne sklepy internetowe (39,5%). Biorąc pod uwagę wykształcenie – aukcje internetowe cieszą się większym powodzeniem wśród osób z wykształceniem średnim (43,8%). Osoby z wykształceniem wyższym nie mają natomiast sprecyzowanych preferencji, kupują zarówno na aukcjach (52,4%), jak i w sklepach internetowych (43,2%).

Na szczególną uwagę zasługuje również podział internautów ze względu na dochody, którymi dysponują. Wśród ludzi młodych, jeszcze nie pracujących, największą popularnością cieszą się aukcje (30,3%), na których mogą licytować produkty i kupować je w bardzo atrakcyjnych cenach. Na drugim biegunie są ludzie z wyższym wykształceniem, korzystający zarówno z aukcji jak i sklepów internetowych (20,4%). Dysponują oni zazwyczaj dochodami powyżej 3 tys. zł. Osoby z niskimi dochodami, do tysiąca zł (28,1%), to grupa ludzi, która w ogóle nie dokonuje zakupów przez Internet.

Dokładne badania pozwoliły też na określenie, kiedy najchętniej kupujemy w sieci. Niejednokrotnie ma to miejsce w godzinach popołudniowych, między 17 a 20 (18,4%) i wieczornych – między 20 a 24 (8,7%). Niespełna 14% z nas przyznaje się do dokonywania zakupów w czasie pracy, czyli między 8 rano a 17. Prawie połowa z nas (48%) twierdzi, że dokonuje zakupów w różnym czasie, bez wskazania preferowanej pory.

Wśród argumentów wysuwanych przez osoby często kupujące przez Internet, wciąż i nieustannie powtarza się jeden – sklepy wirtualne mają tę przewagę nad sklepami rzeczywistymi, że otwarte są 24 godziny na dobę przez 7 dni w tygodniu. Aby dokonać zakupu nie trzeba wychodzić z domu i przede wszystkim można w spokoju i bez udziału natrętnych osób trzecich porównać oferty proponowane przez kilku sprzedawców, by ostatecznie wybrać tę, która nam najbardziej odpowiada.

Polskie zakupy w sieci

Polacy coraz ufniej podchodzą do tego, co proponuje im technika. Sztandarowym przykładem jest bankowość, a przede wszystkim bankowość internetowa. Kiedyś podchodziliśmy do niej z rezerwą. Dziś, głównie wśród młodych ludzi, trudno znaleźć kogoś, kto nie posiada konta internetowego lub choć raz nie zrobił przelewu za pośrednictwem sieci.

Niemal analogicznie do problemu bankowości przedstawia się kwestia zakupów. Szacuje się, że wśród Polaków korzystających z Internetu, aż 33% robi zakupy w sieci, co niespodziewanie stawia nas wśród liderów pośród innych krajów europejskich. W Wielkiej Brytanii odsetek ten wynosi co prawda aż 71%, ale we Włoszech już tylko 25%, natomiast w Hiszpanii tylko 19%. Biorąc pod uwagę tak dynamiczny rozwój i tempo w jakim rozwija się u nas ten segment już niedługo mamy szansę znaleźć się w ścisłej czołówce. W tej kwestii można podeprzeć się faktem, że dopiero w 2005 roku, po raz pierwszy w historii, obroty handlu elektronicznego zostały uwzględnione w ogólnym rozrachunku obrotów detalicznych w Polsce. Wyniosły one 1% całości rocznych obrotów detalicznych.

Jeszcze parę lat temu pionierzy, którzy chcieli kupować za pośrednictwem sieci, mieli do dyspozycji w zasadzie tylko jeden profesjonalny serwis aukcyjny i kilka, rozsianych po całej sieci sklepów. Szybko okazało się, że posiadanie sklepu wirtualnego jest częstokroć bardziej opłacalne niż posiadanie sklepu w ‚realu’, a przychody wcale nie muszą się diametralnie różnić. Ta prawidłowość sprawiła, że nastąpił olbrzymi wzrost ilości sklepów internetowych. Na podstawie badań przeprowadzonych pod koniec 2006 roku przez Instytut Logistyki i Magazynowania oszacowano, że w Polsce sprzedaż prowadzona była przez 3275 sklepów internetowych, podczas gdy na początku 2006 było ich, według różnych szacunków, od 700 do 1000.

W sytuacji dużej konkurencji, często największym problemem staje się wybranie najlepszego dla nas wariantu. Paradoksalnie, brak technicznych rozwiązań, które pomogłyby usprawnić proces kupowania sprawiał, że jeszcze niedawno mało komu chciało się godzinami siedzieć przed ekranem komputera w nadziei na znalezienie odpowiedniej oferty. Na rynku pojawiło się wyraźne zapotrzebowanie na rozwiązanie, które mogłoby nie tylko usprawnić zakupy przez Internet, ale przede wszystkim zachęcić do nich i ponad wszystko jeszcze bardziej upowszechnić je wśród rzesz internautów.

Złoty środek

Nikogo nie powinno dziwić, że pierwsze porównywarki powstały w Stanach Zjednoczonych, w kraju w którym jest najwięcej internautów. Wśród najstarszych stażem są między innymi Pricegrabber.com, Kelkoo.co.uk czy Froogle.com. Oczywiście pomysł, by stworzyć narzędzie, które przeszukiwałoby bogate zbiory licznych sklepów internetowych, wyszukując dla swoich użytkowników najlepsze oferty, od razu spotkało się z dużym zainteresowaniem. Amerykanie masowo zaczęli korzystać z tego innowacyjnego dobrodziejstwa. Aż 61% pytanych podkreśla, że w ogóle nie wyobraża sobie zakupów w sieci bez wcześniejszego skorzystania z jednej z porównywarek.

Interes w tym „złotym rozwiązaniu” dostrzegli nie tylko przeciętni użytkownicy. W ostatnich latach na rynku amerykańskim mieliśmy do czynienia ze spektakularnymi przejęciami porównywarek. W 2005 roku aukcyjny gigant eBay.com zdecydował się na zakup shopping.com za niebagatelną kwotę 634 milionów dolarów (!). Kilka miesięcy później, grupa medialna Scripps zapłaciła 525 milionów dolarów za shopzilla.com. Decydując się na tak spektakularne transakcje, nowi właściciele z pewnością wiedzieli, że przejmują w swoje ręce „kury znoszące złote jajka”, których jeszcze większy rozwój jest tylko kwestią czasu. Od lat wiadomo przecież, że rynek usług internetowych jest jednym z najdynamiczniej rozwijających się segmentów.

W Polsce pierwsze porównywarki zaczęły powstawać zaledwie kilka lat temu. Od tego czasu trwa zacięta walka o dominację na rynku. Szacuje się, że w zeszłym roku powstało około 20 nowych portali. Jednocześnie eksperci przyznają, że w naszych warunkach prawo bytu ma zaledwie kilka z nich. Jest więc o co walczyć.
Samo stworzenie porównywarki cen nie jest oczywiście gwarancją sukcesu. Każdy kto decyduje się na taką działalność musi obserwować konkurencję, ale przede wszystkim musi zapewnić swoim klientom usługi najwyższej jakości.

Perspektywy na przyszłość

Jak twierdzi Robert Hałacz z firmy Gemius, która odpowiedzialna jest za badanie rynku internautów w Polsce, to według prognoz do 2010 roku wartość polskiego handlu w Internecie powiększy się do 4 mld euro. Oznacza to wzrost o 300%!

Nasz rodzimy rynek e-commerce ma bez wątpliwości ogromne perspektywy rozwoju. Czynnikami, które mają na to główny wpływ są między innymi dynamiczne i wciąż rosnące nasycenie Internetem, wyrównywanie się różnic pomiędzy dochodami Polaków, a mieszkańcami reszty Unii Europejskiej, globalizacja rynku, polepszanie się oferty sklepów i usprawnieniu ich funkcjonowania oraz zwiększenie ich ilości, upowszechnienie kart płatniczych i kont internetowych, dzięki którym przelewy bezpośrednie z banków są o wiele łatwiejsze.

Dodatkowo specjaliści zauważają, że niebagatelne znaczenie na rozwój rynku e-commerce ma między innymi poziom rozwoju Internetu oraz tzw. indeksu aktywności, czyli stażu korzystania z globalnej sieci, zaawansowanie i biegłość w wykorzystywaniu Internetu oraz narzędzi, które oferuje sieć. Zarówno Stany Zjednoczone jak i kraje Europy Zachodniej, gdzie korzystanie z Internetu upowszechniło się znacznie wcześniej, wyprzedzają nas jeśli chodzi o rozwój rynku e-commerce. Nie należy jednak zapominać, że polski rynek w niebywale szybkim tempie nadrabia te straty.

A co mogą zrobić właściciele sklepów internetowych aby przyciągnąć jeszcze więcej klientów? Aż 40% przebadanych przez Gemius internautów przyznaje, że przekonałaby ich niższa cena. Ponad 19% liczyłoby na niższe koszty przesyłki lub zupełnie bezpłatną dostawę, natomiast ponad 24% respondentów chciałoby aby zlikwidowane zostały różnego rodzaju niedogodności wynikające w trakcie dokonywania zakupów. Zatem do dzieła!

Aleksandra Kujawa

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *