Fragmenty książki Nowy Jork. Przewodnik niepraktyczny

Dzięki uprzejmości Wydawnictwa WAB oraz autorki Kamilii Sławińskiej Opinia przygotowała czytelnikom noworoczną niespodziankę – fragmenty książki Nowy Jork. Przewodnik niepratyczny. Mamy nadzieję, że publikowane urywki zachęcą Was do przeczytania całej lektury.

Słynny Widok świata na zachód od Dziewiątej Alei oddaje nowojorski punkt widzenia lepiej niż którekolwiek dzieło, jakie zdarzyło mi się oglądać. Oto cała prawda o nas, nowojorczykach, miejskich szczurach i niepoprawnych snobach. My na zachód od West Side Highway widzimy tylko olbrzymią płaską pustynię, na której nie ma nic godnego uwagi. Na zachód od lewego brzegu wyspy Manhattan rozciąga się obcy kraj, którego nie znamy i znać nie chcemy. Mimo że statystycznie podróżujemy więcej niż przeciętni Amerykanie, to raczej nie wybieramy się ku sercu Ameryki. Zresztą trudno nam się dziwić: jest tajemnicą poliszynela, że Ameryka od dawna uważa Nowy Jork za obce, zagraniczne miasto. Może zapomniała się na moment, poruszona wydarzeniami jedenastego września, kiedy ogarnięta współczuciem wysyłała nam czeki, ciepłe skarpety i flagi narodowe, ale tak naprawdę od lat nienawidzi naszej drużyny baseballowej, bo ta była niepokonana w walce o krajowe mistrzostwo i bez cienia wyrzutów sumienia podkupywała najlepszych zawodników innym zespołom. Nienawidzi naszego kosmopolityzmu, naszych liberalnych poglądów, naszych artystowskich gustów. Zdrowe serce narodu, który „wydobył się z dziczy dzięki Biblii i strzelbie”, bije innym niż nasze rytmem: rytmem, którego – samowystarczalni – nigdy nie słuchaliśmy, i może dlatego tak nas przygnębił wynik ostatnich wyborów prezydenckich. Jesteśmy obcym krajem, pięćdziesiątym pierwszym stanem, może nawet osobnym układem gwiezdnym orbitującym wokół wyspy. Nazywamy większość „milczącą”, bo nigdy nie słuchaliśmy, co mówi, ani ona nie słuchała nas. Nie zauważyła też, kiedy kupiła nową wersję amerykańskiego snu – reklamówkową wizję szczęśliwości wyprodukowaną w salach konferencyjnych Madison Avenue… Ale to już inna historia.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *