„Mamy świadomość tego, co razem robimy, dokąd zmierzamy i czego chcemy” – rozmowa z zespołem Jary OZ

W lutym bieżącego roku ukazała się na rynku płyta Jary OZ, czyli najmłodsze dziecko Krzysztofa Jaryczewskiego, muzyka związanego w latach 80. z zespołem Oddział Zamknięty. Podczas trasy promującej wydawnictwo, zespół zagrał w blisko 20 miastach w całej Polsce, licznie zapełniając goszczące go kluby. Przed jednym z koncertów udało mi się namówić muzyków zespołu do udzielenia wywiadu specjalnie dla magazynu Opinia.

Jary OZ – czy to Jary solo, czy projekt grupowy?

Krzysztof: Trochę solo, trochę pieprzo… większość mówi, że grupen sex!

Przedstawmy skład zespołu.

Wszyscy: Krzysztof „Jary” Jaryczewski wokal i gitara, Zbyszek Bieniak – wokal i przeszkadzajki, Krzysztof Zawadka – gitara, Andrzej „Pierwiastek” Potęga i wiara na wieki – bas, i Michał – perkusja.

Krzysztof Zawadka i Zbyszek Bieniak byli współtwórcami muzyki i tekstów na pierwszych płytach Oddziału Zamkniętego. Wprawdzie ich nazwisk nie ma wśród twórców pierwszego albumu Jary OZ, ale czy na następnej płycie będzie można usłyszeć ich pomysły, a także reszty zespołu?

Krzysztof: Celem sprostowania: ja dodałem swój skromny wkład do drugiej płyty.

Zbyszek: A ja nagrałem całą trzecią, która nie wyszła.

Krzysztof: Genialne posunięcie! Teraz, jeśli ta płyta się ukaże, to będzie najdroższa! A czy będzie można usłyszeć nasze pomysły na następnej płycie? Zobaczymy co los nam da. Chodzi o to, żeby nagrać następną płytę dobrą.

Pierwiastek: Liczymy, że będzie można, o ile złe siły nam w tym nie przeszkodzą.

Jary: Ciemna strona mocy… my jesteśmy po jasnej, ale jądro ciemności się odzywa… ale może lepiej o nim nie mówmy.

Krzysztof: Jestem przekonany o tym, że na pewno będzie można usłyszeć coś jeszcze. Coś z pewnością się wydarzy.

Płyta Jary OZ to album podwójny, a jedna z płyt zawiera akustyczne wersje utworów Oddziału Zamkniętego. Skąd pomysł wydania debiutu fonograficznego Jary OZ od razu w formie podwójnego albumu?Jary Oddział Zamknięty

Jary: Debiut? Tak na to nie spojrzałem, ale to bardzo miłe! Ta płyta to tribute oraz ukłon w stronę Oddziału Zamkniętego i przeszłości większej części tego zespołu.

Krzysztof: A ja dodam, że każda nowa produkcja to jest w pewnym sensie jakiś debiut. Jesteśmy więc niepoprawnymi debiutantami, a ja chyba w dodatku wielokrotnym, bo co chwilę wyskakuję w jakiejś innej kombinacji.

Na płycie wystąpiło mnóstwo gości, w tym także związani z Oddziałem Zamkniętym. Czy możecie o nich opowiedzieć?

Jary: Włodzimierz Kania – gitara, Mariusz Wawrzyńczyk, Robert Janowski – trzeci w kolejności wokalista Oddziału, Marcin Czyżewski – również wokalista, z którym Oddział nagrał płytę.

Krzysztof: No i Zbyszek Bieniak, też nagrał z zespołem płytę, która – przypomnę – nigdy się nie ukazała.

Jary: Oddziałowych muzyków już więcej nie ma, ale jest Piotr Łukaszewski na gitarze, Grześ Martyński, młody klawiszowiec Adam Bieranowski.

Krzysztof: I fantastyczny wokalista Boguś Turkowiak, który zaśpiewał w piosence „Ich marzenia” – to doskonały naturalny, nieszkolony głos – bardzo fajna interpretacja.

Pierwiastek: Jeden z niewykorzystanych talentów PRL.

Jary: Trzeba jeszcze powiedzieć o gościnnym udziale Joli Tubielewicz, Piotra Ziarka Ziarkiewicza i kwartetu smyczkowego Michała Mierzejewskiego.

Krzysztof: Należy tu zaznaczyć, że wszystkie te postacie znalazły się na płycie dzięki pomysłodawcy, czyli Krzysztofowi Jaryczewskiemu.

Płyty winylowe zdobywają znów coraz większą popularność – wystarczy popatrzeć jakie rarytasy przynoszą po koncertach do podpisania fani. Czy Jary OZ także wyda swój materiał na czarnych krążkach?

Jary: Wszystko zależy od tego, jak się sprzeda wersja CD.

Krzysztof: Ja mam nadzieję, że te płyta ukaże się na czarnym krążku.

Zbyszek: Ja też mam taką nadzieję, dlatego że nigdy mi się nie udało wydać czarnej płyty. Zawsze tylko kompakty, a chciałbym mieć chociaż jedną inną płytę.

Krzysztof: A już najlepiej, żeby była w kolorze złotym.

Płytę nagrywaliście w znanym w Polsce, jak i za granicą, Custom 34 Studio Piotra Łukaszewskiego (ex-Ira). Co wyróżniało pracę w tym studiu?

Krzysztof: Przede wszystkim to, że nie można było w nim gotować…

Jary: …bo od razu przyjeżdżała straż pożarna. A tak poważnie, to jest bardzo dobre, zawodowe studio ze świetną atmosferą i doskonałym sprzętem. Praca w takich warunkach to jest rozkosz. Nic nie rozprasza, żaden zespół nie wchodzi za godzinę na sesję.

Zbyszek: Muzycy, dla których studio znajduje się daleko od domu, mogą przespać się na miejscu i później zejść na dół nagrywać.

Krzysztof: Superwarunki i fantastyczna ekipa!

Pierwiastek: I jest bilard!

Jesteście właśnie w trakcie trasy promującej płytę. Jakie emocje towarzyszą Wam podczas tych koncertów?

Pierwiastek: Ekstaza!

Zbyszek: Ja czuję, że z koncertu na koncert jesteśmy coraz lepsi i widzę to po twarzach w zespole, a także swojej w lustrze. Jesteśmy coraz bardziej pewni tego, co robimy i ludzie to czują na każdym koncercie.

Pierwiastek: Ta energia jest nie tylko u nas, ale jest też mocno wyczuwalna wśród publiczności. Odbiór jest rewelacyjny.

Jary: Zgadzam się, a od siebie dodam, że emocje są bardzo różne. Są wśród nas tacy, co zwiedzają lochy i zabytki…

Zbyszek: Tak, to ja!

Jary: Są też tacy, którzy wieczorami skutecznie się znieczulają…

Pierwiastek: Nie wiem, o kim mowa…

Jary: Ale poważnie mówiąc, to jest gotowość i zwartość, a to jest najważniejsze. Jest też duża świadomość zespołu co my tu razem robimy, dokąd zmierzamy, czego chcemy – to jest bezcenne.

Krzysztof: To są szczególne emocje i na każdym koncercie przechodzą mnie ciary. Za przykład podam wyjątkowy koncert w Legnicy – było świetnie słychać, magia tego wieczoru przypominała mi koncerty z Porterem. U nas jest po prostu magicznie – jest energia. Poza tym wszyscy są grzeczni, nikt nie przeklina…

Jary: Dobra, już nie pie***l.

Gracie mnóstwo koncertów w całej Polsce, a ciągle dochodzą jeszcze nowe terminy. Czy zamierzacie w związku z tym wyjść poza granice kraju?

Jary: Oczywiście, że zamierzamy. Już jesienią będziemy w Kanadzie, USA, a także w Anglii.

Krzysztof: Ale nie mamy przekonania, że stamtąd wrócimy, bo te sytuacje, które tu się dzieją…

Jary: Miało nie być o jądrze ciemności.

Nie kusi Was, by uwiecznić któryś koncert na płycie DVD?

Pierwiastek: Kusi bardzo!

Jary: Tych pokus nie zabije nic. Hania Wdowiak, nasz PR manager, już właśnie zbiera pieniądze.

Krzysztof: Mamy plan dotyczący aktualnej płyty, który przewiduje, żeby część akustyczną albumu zawrzeć na krążku DVD, ale zrobimy to szerszym kontekście.

Pierwiastek: Dodam, że wstępny materiał na taką produkcję został już zarejestrowany na JP Artist Festival w lutym ubiegłego roku i może coś z tego da się wykorzystać.

Na koncertach, oprócz repertuaru Jary OZ, gracie też numery Oddziału Zamkniętego, których autorem jest Krzysztof Jaryczewski. Jary, czy myślisz, że po latach te numery brzmią wciąż z taką samą mocą?

Jary: Już nawet nie myślę, ale po ludziach widzę, że tak. Słyszałem takie zdanie od muzyka, który był na naszym koncercie, że wcześniej wrzucił sobie do gramofonu naszą pierwszą płytę i stwierdził, że to wciąż brzmi! Dla mnie z ust muzyka, który cały czas czynnie gra, to najlepsza recenzja.

Pierwiastek: Myślę, że niektóre piosenki są jeszcze bardziej aktualne teraz niż kiedyś, np. „Odmienić los”. Jak się przeanalizuje tekst, to teraz jest nawet dosadniej trafia w rzeczywistość.

Zbyszek: Czasem przychodzą do nas ludzie ze łzami w oczach i mówią: „panowie, to się nic nie zmieniło”. Warto tu jeszcze dodać, że widzimy coraz więcej młodzieży na naszych koncertach, czyli już nie tylko starych fanów Jarego Oddziału, ale coraz więcej dzieciaków.

Jary: Jakieś omamy wzrokowe masz…

Krzysztof: Wczoraj na koncercie była dziewczyna, która miała nie więcej niż 18 lat i śpiewała wszystkie teksty od początku do końca razem z nami. To są piosenki ponadczasowe, zresztą chyba każdy ma tego świadomość. Tak naprawdę myślę, że nie ma złych piosenek, tylko są źle grane. Naszych numerów nie można zepsuć. Ponadczasowość Oddziału to zasługa genialnych realizatorów, m.im. Piotrka Madziara, ale i pomysłów zespołu. Pamiętam jak przychodziłem wtedy ze swoim zespołem na próby przy ul. Łowickiej. Grał tam wtedy Oddział, a ja podsłuchiwałam i zastanawiałem się jak oni to robią. My graliśmy wtedy Deep Purple, a Oddział miał już swoje brzmienie.

Jary: Brzmienie Oddziału Zamkniętego, to nieoceniona zasługa Wojtka Pogorzelskiego.

Jary Oddział Zamknięty

W chwili gdy rozmawiamy, powstaje książka o Oddziale Zamkniętym autorstwa Michała Grześka, który ma już na koncie m.in. nieautoryzowaną biografię Lady Pank. Czy Jary OZ będzie miał w niej swój rozdział?

Jary: Tego nie wiemy – o to trzeba zapytać Michała Grześka.

Zbyszek: A ja myślę, że on na tym skończy, o ile wyda książkę w tym roku!

Krzysztof: Historia Oddziału jest częściowo powiązana z Lady Pank, bo to pierwszy przypadek takiego transferu i kłopotów zespołu. Pierwszy kłopot był związany z odejściem sekcji rytmicznej – mnie wtedy nie było w zespole, ale pamiętam to doskonale z historii. Później zespół dotknęły kolejne serie wypadków. Wszystko poszło jak klocki domina i tak się waliło co jakiś czas. A podsumowując – powstaje książka i czekamy na jej owoce.

Z tego co wiem, każdy z Was, oprócz Jary OZ, gra także w swoich własnych projektach. Czy możecie o nich opowiedzieć?

Jary: To się teraz zacznie!

Pierwiastek: Możemy, pewnie! Zbyszek tu najchętniej będzie mówił!

Zbyszek: Dlaczego najchętniej? Każdy z nas powinien chętnie mówić o swoim zespole.

Jary: Zbyszek nawet na koncercie Jary OZ sprzedaje swoje płyty.

Zbyszek: Gram w zespole Funky Tank, z którym w ubiegłym roku wydałem płytę. Mamy nadzieję, że w tym roku wydamy następną. Ta pierwsza i jak na razie jedyna nazywa się „Funky’Reggae’Roll” i…

Jary: …i jest do kupienia w stoisku Jary OZ.

Zbyszek: …i jak sama nazwa wskazuje, nie skupiamy się na jednym stylu, czego dowodem może być nasz najnowszy kawałek „Mój Harley”, którego stylistyka wymyka się tytułowym kategoriom. Druga rzecz, to zespół Yokashin. W tym roku obchodzimy dwudzieste pierwsze urodziny i planujemy w związku z tym zagrać parę koncertów. Równolegle gram w zespole Lanc Korona, który działa z naszym perkusistą Michałem Biernackim. Zespół ma już dwa lata, a zagrał dokładnie jeden koncert. Liczymy jednak na to, że zagra przynajmniej dwa!

Pierwiastek: Przypomina mi to współpracę z Krzysiem Jaryczewskim. Kiedyś, w okolicach 1 maja, zagraliśmy razem na giełdzie w Mysłowicach. Później przez rok nic się nie działo, a po roku znów zagraliśmy na tej samej imprezie. Padł wtedy pomysł, żeby zmienić nazwę z Jary Band na 1 Maja. A wracając do tematu, ja gram w dwóch zespołach. Jeden z nich to East Earth Band grający power bluesa, a drugi to 2Late, z którym podróżuję często do Chin. Gramy dla Chińczyków i sprzedajemy im rock’n’rolla.

Jary: I też są płyty na stoisku Jary OZ.

Krzysztof: A ja jestem podróżującym muzykiem…

Zbyszek: To się nazywa chałtura!

Krzysztof: Nie, na chałturę się nie łapię. Chyba w 1989 roku, kiedy zacząłem grać z Chłopcami z Placu Broni, Boguś Łyszkiewicz powiedział takie zdanie, że chciałby mieć zespół złożony z muzyków, z których każdy mógłby mieć swój własny band. Ta sprawa we mnie dojrzewała i po nagraniu kilkunastu płyt, założyłem zespół, który miał się nazywać Wino. Jednak z racji tego, że w tym samym momencie dostaliśmy informację o pojawieniu się innego zespołu Wino, który miał wystąpić na festiwalu Eurowizja, stwierdziłem, że nie ma takiej możliwości, by mój zespół nazywał się tak samo, jak jakaś fajansiarska grupa z Eurowizji. Postawiliśmy więc na Bimber – z powodu nazwy radio nie chciało nas grać, ale za to mieliśmy bardzo przyjemną promocję i było fajnie.

Zbyszek: Jary, a może teraz się dowiemy, czy oprócz Jary OZ masz jeszcze jakiś pokątny zespół…?

Jary: Nie mam. Kiedyś miałem Jary Band, w którym grał Pierwiastek, i Exces, takie bluesowe trio, które już nie istnieje. I nie wiem, czy jeszcze kiedyś te zespoły zagrają.

Krzysztof: Rzeka płynie… panta rei. To jest tak, że jak pociąg jedzie i ktoś wysiądzie z wagonika, to…

Jary: Widzę, że muszę jakiś żeński band założyć!

Jakie macie plany po trasie? Myślicie już o kolejnej płycie?

Zbyszek: Ja zawsze myślę o kolejnej płycie.

Krzysztof: Mamy już dużo pomysłów.

Jary: Jest dużo materiału, ale koncentruję się na tym, co robimy teraz. Rozpraszanie energii nie jest dobre.

Dziękuję za rozmowę.

Krzysztof: Dziękujemy i zapraszamy na koncerty!

Anna Jankowiak

 

Oficjalna strona zespołu Jary OZ
Profil Facebook Jary OZ
CD Jary OZ
(sprzedaż wysyłkowa)

Teledyski do piosenek:
Dobrolandia
Obudź się
Złote Wrota
– Iluzja

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *